Barbara Szymczak-Maciejczyk – Istota z eteru

syrenaipanihancock1Recenzja książki: Imogen Hermes Gowar, Syrena i Pani Hancock [The Mermaid and Mrs. Hancock], przekł. Anna Dobrzańska, Warszawa: Albatros 2018, ISBN: 978-83-8125-312-3, ss. 506.

Po niezwykłej Kirke Madeline Miller wydawnictwo Albatros ofiarowało czytelnikom kolejną nietuzinkową powieść. Mowa o Syrenie i Pani Hancock autorstwa Imogen Hermes Gowar, lekturze tyleż zaskakującej w założeniach fabularnych, co klasycznej w stylu przywodzącym na myśl Jane Austen czy Charlesa Dickensa.

Początkowo narracja powieści koncentruje się na nieco karykaturalnym panie Jonahu Hancocku, kupcu z dziada pradziada, wdowcu wiodącym nieszczęśliwe, monotonne życie, które zmienia się diametralnie, gdy jeden z jego statków nie wraca z dalekiej wyprawy, a zamiast niego pojawia się kapitan z dziwnym pakunkiem – przerażającą syreną. W chwili, w której niezwykłe stworzenie zostaje wystawione na widok publiczny, egzystencja Hancocka ulega znacznej poprawie. Szczególnie że mężczyzna – oczywiście za stosowną opłatą – użycza kreatury pani Chappell, stręczycielce, właścicielce znanego w Londynie domu publicznego. Gdy kupiec przybywa na odsłonięcie syreny i towarzyszące temu wydarzeniu przyjęcie, poznaje niegdyś słynną kurtyzanę, Angelicę Neal, która robi na nim wrażenie nie mniejsze, niż mityczne stworzenie. Jednak pruderyjny Hancock opuszcza orgię, a Angelica wdaje się w romans, który będzie kosztował ją więcej, niż złamane serce. Aby ponownie zechciała poświęcić swą uwagę kupcowi, żąda od niego niemożliwego, czyli drugiej syreny, którą mogłaby mieć na własność.

Styl Gowar jest wręcz zachwycający. Podczas lektury nie tylko poznajemy bohaterów skrojonych na miarę żywych ludzi, ale także dostajemy brutalny, rzeczywisty – a jednocześnie silnie fantastyczny, głównie za sprawą niedającej o sobie zapomnieć syreny – opis Londynu i otaczających go w XVIII wieku miasteczek. Wyszukane słownictwo oraz przepiękna składnia wręcz skłaniają do czytania, nawet jeśli przedmiotem prezentacji jest orgia z udziałem podeszłych wiekiem parlamentarzystów, uczuciowo-egzystencjalne rozterki panny Neal bądź brudne i pełne głodujących biedaków doki. Gratulacje także dla tłumaczki, Anny Dobrzańskiej, która tak dobrze oddała styl pisania Gowar, co jest niełatwą sztuką.

Nieprzypadkowo tytuł powieści brzmi Syrena i Pani Hancock, bowiem właśnie te dwie – a właściwie trzy – bohaterki wzbudzają najwięcej zainteresowania i emocji u czytelnika. Barwna postać angielskiej kurtyzany walczącej o ponowne wejście na salony dodaje lekturze pikanterii. Hancock niejednokrotnie zauważa fascynującą go odmienność Angeliki: nie jest wyniszczona przez ciężkie życie, ubiera się w odważny sposób, chętnie odsłaniając swe bujne kształty, jest całkowicie bezpruderyjna, posiada również inteligencję i cięty język, które ostatecznie pozwalają jej wyjść cało z opresji (szczególnie jeśli adwersarzami są kobiety, zwłaszcza z dobrego towarzystwa). To właśnie dzięki pannie Neal kupiec decyduje się na poszukiwanie drugiej syreny – istoty równie eterycznej, jak kurtyzana stanowiąca od dawna przedmiot jego lekkiej obsesji. Co więcej, także ostateczne niebezpieczeństwo zostaje zażegnane właśnie dzięki sprytnej kurtyzanie.

Pisarka nie poprzestała jednak na wykreowaniu niebanalnej historii. Gowar poruszyła także kwestię wolności ludzkiej, dyskryminacji rasowej i płciowej, realistycznie opisała trudny los kobiet żyjących ze sprzedaży własnego ciała, obawy ludzi utrzymujących się dzięki niebezpiecznym eskapadom na drugi koniec świata czy konieczność wykształcenia dziecka tak dobrze, by miało w przyszłości jak największe szanse na powodzenie. To wszystko jednak zostało w tak nienachalny sposób powiązane z akcją Syreny…, iż, owszem, skłania do refleksji, jednak nie przytłacza ani nie pomniejsza znaczenia wydarzeń i postaci.

Na uwagę nie mniejszą, niż zachwycający styl Gowar i interesująca fabuła powieści zasługuje także jej wydanie. Zarówno obwoluta książki, jak i papier oraz wykorzystany font wzbudzają mój entuzjazm. Obwoluta przedstawia bowiem dwie stykające się muszle, otoczone fantazyjnymi kwiatami i mieniącymi się złoto punktami, co doskonale koresponduje z opisami zawartymi w Syrenie… Dobrej jakości papier sprawia, że czytanie tej ponad pięćsetstronicowej powieści nie męczy wzroku, na co wpływ miał także z pewnością font Caslon, którego historię opisano na końcowych stronicach, czym wydawnictwo Albatros zaskarbiło sobie moje szczególne względy jako edytora.

Okazuje się więc, iż Syrena i Pani Hancock to książka przemyślana pod każdym względem – zarówno fabularnym, jak i edytorskim. Polecam ją szczególnie wielbicielom dobrego stylu, pięknych okładek i tym, którzy nie wyobrażają sobie lepszego spędzania czasu, niż właśnie na czytaniu fantastycznych powieści.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Istota z eteru, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).

Reklamy