Marcin Chudoba – Kaczki zebrane

SiedemMiastCiboliiRecenzja komiksu: Carl Barks, Siedem miast Ciboli i inne historie z lat 1954–1955 [Lemenjakten og andre historier fra 1954–1955], przekł. Jacek Drewnowski, Marcin Mortka, Warszawa: Egmont Polska 2019, ISBN: 978-83-281-4100-1, ss. 240.

Popularność komiksów z Kaczorem Donaldem, Sknerusem i spółką w Polsce jest zjawiskiem intrygującym. Kioskowy „Kaczor Donald” lata świetności ma dawno za sobą, co przekłada się na niskie rankingi sprzedaży i słabą dostępność w salonikach prasowych. Komiksy z serii „Gigant” można kupić bez większych trudności, jednak w czasach dominacji superbohaterów trudno nazwać je tytułami popularnymi. Tymczasem wydane przez polski oddział Egmontu w 2017 roku Życie i czasy Sknerusa McKwacza autorstwa Dona Rosy stało się krajowym bestsellerem – jego nakład dawno się wyczerpał, obecnie trwają prace nad dodrukiem. Podobny los spotkał opublikowane rok później Podróż do Klondike i inne historie z lat 1952-1953 oraz Moja snów dolina i inne historie z lat 1953-1954, stanowiące pierwsze dwa tomy serii „Kaczogród” stworzone przez legendarnego ojca postaci Sknerusa McKwacza i autora poczytnych historyjek obrazkowych z Kaczorem Donaldem, Carla Barksa. W czym tkwi siła publikacji z disneyowskimi kaczkami, sprawiająca, że ich nakłady w mgnieniu oka znikają z magazynów księgarń internetowych? Odpowiedź na to pytanie postanowiłem znaleźć w trakcie lektury Siedmiu miast Cibolii i innych historii z lat 1954–1955.

Na recenzowany tom składa się siedemnaście dłuższych komiksów oraz dziewięć jednostronicowych historyjek. Ich wspólną cechą jest wszechobecny, niekiedy dość abstrakcyjny humor sytuacyjny. Donald wraz z rodziną odwiedzą w nich Norwegię, wyruszą na poszukiwanie legendarnego skarbu rodem z opowieści o El Dorado, będą świadkami mniej lub bardziej uczciwych sposobów na powiększenie fortuny przez Sknerusa, a nawet zmierzą się z pewnym szalonym naukowcem, który chciał wynaleźć bezwonną kapustę (cel sam w sobie bardzo szczytny) i stworzonym przez niego promieniem petryfikującym. Nie zabrakło także bardziej przyziemnych tematów, jak choćby próba pójścia na wagary przez Hyzia, Dyzia i Zyzia.

Swoimi komiksami Barks udowodnił, że świetnie radził sobie zarówno w tworzeniu dłuższych fabuł, jak również doskonale spuentowanych jednostronicówek (niekiedy lepszych niż wielostronicowe komiksy), takich jak Zmiana nastroju, w której Sknerus podenerwowany jest faktem, iż musi wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na opłaty czy Na bogato, w której McKwacz teoretycznie przepłacił za zbyt duży koc elektryczny. Siłą komiksów Barksa jest to, iż pomimo przeszło sześćdziesięciu lat od ich powstania nadal bawią. Ilustracje są bardzo proste i minimalistyczne. W tym zestawieniu mimika postaci, doskonale wyrażająca emocje targające bohaterami, zachwyca jasnością i dokładnością przekazu.

Siedem miast Cibolii i inne historie z lat 1954–1955 to zbiór świetnych humorystycznych komiksów skierowanych do młodszych odbiorców, który z pewnością znajdzie uznanie również wśród dorosłych czytelników. Bardzo prawdopodobne, że to właśnie uniwersalizm i nostalgia sprawiają, iż kolejne komiksy z disneyowskimi kaczkami wydawane w naszym kraju stają się bestsellerami. W trakcie lektury niejednokrotnie poczułem się jak w pierwszej połowie lat 90. XX wieku, gdy „Kaczor Donald” wydawany w naszym kraju miał do zaoferowania swoimi czytelnikom opowieści na wysokim poziomie.

Marcin Chudoba

Marcin Chudoba, Kaczki zebrane, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).

Reklamy