Barbara Szymczak-Maciejczyk – Ruska baśń AD 2019

DzWRecenzja książki: Katherine Arden, Dziewczyna z wieży [The Girl in the Tower], przekł. Katarzyna Bieńkowska, Warszawa: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA 2019, ISBN: 978-83-287-1160-0, ss. 505.

Dawno, dawno temu, w pobielonych tchnieniem zimy borach Rusi żyła niezwykła dziewczyna o imieniu Wasia. Nie chciała dla siebie życia takiego, jakie prowadziły inne kobiety – kończącego się małżeństwem lub zesłaniem do klasztoru. Nieokiełznana, porywcza Wasilisa Pietrowna pragnęła zobaczyć świat, przeżywać przygody i zaznać wolności. Nawet sugestie pradawnego demona śmierci, króla zimy, Morozko, nie mogły jej odwieść od wcielenia w życie swych odważnych planów. Młoda Wasilisa przemierzyła Ruś na swoim niezwykłym koniu, Słowiku, dotarła do Moskwy, w której żyła jej zamężna siostra i brat-mnich, a następnie została wplątana w intrygę mającą na celu obalenie panującego ówcześnie Wielkiego Księcia. Wasia podawała się za chłopca, co pomogło jej uniknąć niechcianych awansów bojarów, ale jednocześnie wystawiło ją oraz jej rodzeństwo na ogromne niebezpieczeństwo. Tak w skrócie rozpoczyna się baśniowa historia o dziewczynie, która nie chciała dać się zamknąć w złotej klatce.

Dziewczyna z wieży to powieść niezwykle kobieca – lecz wcale nie pod kątem stylu czy nadmiernego sentymentalizmu, jak to się czasem zdarza, ale pod względem silnego wyeksponowania postaci kobiecych, ich siły, determinacji, sprytu i odwagi. Ten empowerment przywodzi na myśl inne czytane przeze mnie niedawno książki, mianowicie te autorstwa Naomi Novik, Wybraną i Moc srebra. Obie pisarki czerpią inspiracje z baśni Wschodniej Europy, transponują je, by następnie dostosować do współczesnych odbiorców, zachowując jednak ich prymarny przekaz. Nie jest to wcale łatwe zadanie. Katherine Arden udała się ta sztuka, a dodatkowo wysunięcie na pierwszy plan rozmyślań dotyczących kondycji kobiet w średniowiecznej Rusi wcale nie przesłoniło wartkiej akcji, realistycznych opisów i złożonych psychologicznie postaci, ale raczej wyeksponowało te elementy. Cała książka jest zresztą niezwykle spójna, przemyślana, napisana stylem doskonale wpisującym się w jej tematykę.

Arden kierowała się pragnieniem jak najwierniejszego ukazania ówczesnych realiów[1]. I – co istotne – jest to doskonale widoczne w tekście powieści. Surowe warunki rosyjskiej zimy, kojarzące się z tym krajem potrawy (jak pojawiające się często bliny, miód, kasza i pieczone mleko) i zwyczaje czy specyficzna mentalność to tylko kilka z elementów nadających Dziewczynie z wieży wręcz niepokojąco realistycznego oddźwięku. Amerykańska pisarka, mieszkająca przez jakiś czas w Moskwie, doskonale uchwyciła klimat tego miasta i, co więcej, potrafiła przenieść czytelników w czasie o kilka wieków, pomagając nam wyobrazić sobie dawną stolicę Rosji.

Niemałą rolę odgrywa tu również wydanie książki. Na okładce widnieje tytułowa wieża – nie tylko odzwierciedlająca rzeczywiste usytuowanie teremu, czyli przestrzeni przeznaczonej wyłącznie dla niewiast, ale także stanowiąca symbol związany z trzema pokoleniami kobiet z rodu, z którego wywodzi się Wasia – otoczona przez drewniane budynki, w tym i cerkiew, a nad nimi przelatuje wyjęty z rosyjskiej baśni Żar-ptak. Wszystko jest pokryte śniegiem, którego biel pięknie kontrastuje z czernią okładki. Całości dopełniają świetnie wkomponowane złote litery tytułu. Właśnie tak mógłby wyglądać zbiór rosyjskich opowieści. Co się zaś tyczy tekstu, pojawiają się w nim literówki, czasem brakuje zaimka „się” albo czasownik jest źle odmieniony rodzajowo, co wskazuje na nie dość uważną (być może wykonaną w pośpiechu) korektę. Na szczęście fantastyczne tłumaczenie Katarzyny Bieńkowskiej rekompensuje nieliczne niedociągnięcia.

Najnowsza powieść Arden to książka pod wszelkimi względami magiczna, bajkowa, wywołująca w czytelniku wrażenie imersji, niepozwalająca odłożyć się na półkę. Przeczytałam ją w niespełna dwa dni i ubolewałam za każdym razem, gdy byłam zmuszona oderwać się od lektury. Dziewczyna z wieży, podobnie jak Niedźwiedź i słowik, długo nie daje o sobie zapomnieć. Jednocześnie pomaga powrócić myślami do czasów dzieciństwa czy wczesnej młodości, kiedy snucie planów na przyszłość pomagało radzić sobie z teraźniejszością, nic nie było niemożliwe, a czary istniały naprawdę.

[1] O czym sama pisała w części zatytułowanej Od autorki.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Ruska baśń AD 2019, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).