Barbara Szymczak-Maciejczyk – Bogu świeczkę, diabłu ogarek

Niedźwiedź i słowikRecenzja książki: Katherine Arden, Niedźwiedź i słowik [The Bear and the Nightingale], przekł. Katarzyna Bieńkowska, Warszawa: Wydawnictwo MUZA SA 2018, ISBN: 978-83-287-0827-3, ss. 448.

Katherine Arden jest pisarką, która doskonale potrafi odtworzyć warunki życia w średniowiecznej Rusi, zarówno jego blaski, jak i cienie. W Niedźwiedziu i słowiku owe cienie coraz bardziej zbliżają się do miasteczka zamieszkanego przez Wasilisę, najmłodszą córkę walecznego bojara Piotra. W tym właśnie miejscu nowoczesna wiara i starodawne przekazy spotykają się i wzajemnie przenikają – do momentu przybycia drugiej żony Piotra, bogobojnej Anny. Jak przystało na baśń o osieroconym dziecku, dla Wasi to początek końca.

Fabuła Niedźwiedzia i słowika, tomu poprzedzającego Dziewczynę z wieży, rozpoczyna się pewnego mroźnego dnia, gdy Dunia, piastunka potomków Piotra i Mariny, opowiada historię o demonie zimy, Morozko. Wkrótce potem Marina umiera, wydając na świat ostatnie dziecko, córkę, która odziedziczyła niezwykłe moce po swojej babci. Lata mijają, Wasia wyrasta na niepokorną, zwinną i sprytną dziewczynkę. Jej rodzeństwo zakłada własne rodziny, a ojciec sprowadza z Moskwy wysoko urodzoną Annę, podobnie jak Wasia widzącą czarty chowające się w domu. Kobieta nienawidzi pasierbicy, mimo że dziewczynka nie robi niczego złego. Gdy do miasteczka przybywa czcigodny, niezwykle przystojny i obdarzony darem pisania ikon pop, życie miejscowych dodatkowo się komplikuje. Duchowny stanowczo zakazuje oddawania czci dawnym bóstwom, jednocześnie – przez omyłkę – oddając swoje życie o wiele gorszej kreaturze. Każdy miesiąc jest coraz gorszy, nadchodzi długa i mroźna zima, brakuje jedzenia, ludzie umierają, wilki podchodzą pod domy, a zmarli wstają z grobów… Tylko Wasia, przy pomocy Morozki, jest w stanie uratować najbliższych, poświęcając jednak wszystko, co dla niej najdroższe.

Nie można zaprzeczyć, iż Arden posiada rzadko spotykany dar do wnikliwego przedstawiania ludzkiej psychiki, motywacji kierujących bohaterami i używania ich zróżnicowanych głosów w powieści polimorficznej. Konstrukcja poszczególnych postaci jest nie tylko wiarygodna, ale przede wszystkim bardzo spójna. Prezentowane osoby posiadają swoje charakterystyczne cechy wypowiedzi, nawyki, poglądy.

Niedźwiedź i słowik to nie tylko doskonała lektura na chłodne wieczory (nietrudno bowiem zmarznąć nawet w ciepły dzień, gdy czyta się o skutej lodem zimie), ale przede wszystkim doskonały przykład na kompilację fikcji historycznej z baśniowym retellingiem. W książce roi się od nawiązań do ruskich przekazów, legend i baśni, co dodaje jej sznytu. Nie brakuje tu również objęcia przez autorkę jasnego stanowiska odnośnie do religijnego fanatyzmu, reprezentowanego przez Annę i ojca Konstantego, którego postać i działalność przypomina często księdza Frollo z powieści Victora Hugo Dzwonnik z Notre Dame[1]. Jednocześnie realizmu fabule przydają liczne odwołania do rosyjskiej kuchni, warunków życiowych, okoliczności przyrody itd.

Także walka o byt dawnych czartów – nazywanych tak m.in. przez Wasię – jest intrygująca. Widać wyraźną zależność pomiędzy malejącą wiarą w domowe duszki a ich powolnym zanikaniem, przez co nie mogą one bronić domu przed tytułowym Niedźwiedziem, złym duchem, demonem krwawej destrukcji. Niegdyś ludzie zarówno chodzili do cerkwi na nabożeństwa, jak i dbali o czarty, obecnie jednak, wskutek działań charyzmatycznego popa, coraz bardziej boją się Boga i diabła, w konsekwencji zapominając o domowych bóstwach. Pamięta o nich tylko próbująca im pomóc Wasia oraz jej fanatycznie religijna macocha, nienawidząca czartów.

Sposób, w jaki zostają opisani bannik (czart mieszkający w łaźni), rusałka czy domowik, jest niezwykle barwny i interesujący. Dawne wierzenia mają się w Niedźwiedziu i słowiku coraz gorzej i tylko Wasia będzie mogła ponownie powołać je do życia, mimo nieprzychylności wieśniaków mających ją za czarownicę. Odmienność Wasilisy podkreślają nie tylko atrybuty fizyczne (ma chłopięcą sylwetkę, biega szybciej od mężczyzn, jeździ konno lepiej niż ktokolwiek inny oraz posiada niesamowite, wielkie i intensywnie zielone oczy), ale przede wszystkim jej psychika (widzi czarty, zachowuje się inaczej niż reszta kobiet, nie chce wychodzić za mąż ani iść do klasztoru), co niestety sprawia, że większość znanych jej ludzi odwraca się od niej jak od odmieńca, czyniąc z niej mimowolnego outsidera.

Wydanie powieści jest kolorowe i przypomina okładki ruskich baśni, przez co doskonale wpisuje się w tematykę książki. Niestety, podobnie jak w wypadku Dziewczyny z wieży, tak i tutaj korekta mogłaby być staranniejsza. Na szczęście tłumaczenie nadrabia nieliczne niedostatki, nie pozwalając czytelnikowi koncentrować się na potknięciach.

Niedźwiedź i słowik to wspaniały początek historii widzącej czarty Wasi. Cykl powieściowy stanowi niejako kronikarski zapis dziejów najbliższej rodziny dziewczyny, nie pomijając ich jasnych i ciemnych stron. Polecam tę książkę nie tylko na dłużące się, zimowe wieczory, gdy Morozko chodzi po świecie i poszukuje kolejnych dziewcząt, dzięki którym będzie mógł przetrwać!

[1] Powieść znana jest też pod alternatywnym tytułem Katedra Najświętszej Maryi Panny w Paryżu.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Bogu świeczkę, diabłu ogarek, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).

Reklamy