Barbara Szymczak-Maciejczyk – Poetry is dying

Wiersze Lodu i OgniaRecenzja książki: Marek Kaczkowski, Wiersze Lodu i Ognia, Warszawa: Wydawnictwo Anagram 2019, ISBN: 978-83-65554-38-3, ss. 31.

Seria powieści George’a R. R. Martina, na podstawie której nakręcono serial Gra o tron, stała się przyczynkiem do powstania nowego popkulturowego fenomenu. Na fali niezaprzeczalnej popularności filmowej produkcji producenci prześcigają się w wypuszczaniu na rynek coraz to nowszych gadżetów – od wina czy whisky o stylizowanych na Grę o tron, poprzez figurki ulubionych postaci, gry komputerowe, ubrania z hasłami znanymi nam z serii aż po wydarzenia towarzyszące, jak koncerty z muzyką filmową. Własną cegiełkę dorzucają do tego liczni fani (oraz aka-fani!), inspirujący się serialem czy też powieścią i tworzący na tej postawie liczne filmiki [1], grafiki, teksty naukowe itd.

Z Grą o tron postanowił zmierzyć się również Marek Kaczkowski, autor tomiku poezji inspirowanej serią Martina. Zbiorek nosi tytuł Wiersze Lodu i Ognia, a składa się na niego dziewięć utworów. Kaczkowski przyznaje wprost, iż inspiracją do stworzenia przez niego owego małego dziełka była Scheda po Tolkienie Jacka Kaczmarskiego. Jak jednak to – przyznajmy, że niełatwe – zadanie udało się twórcy Centrum Edukacji Filmowej?

Tom otwiera wiersz Gra o tron opisujący w skrócie fabułę powieści. Prawdopodobnie miał on być utrzymany w patetycznym tonie, wyrażając żal nad okrucieństwem i niesprawiedliwością, które rządzą w Siedmiu Królestwach. Przywodzi na myśl pieśń stworzoną przez barda (w tym miejscu warto przypomnieć sobie owego minstrela, który został pozbawiony języka za zaśpiewanie niewłaściwego utworu…), którą łatwo zapamiętać dzięki rymom krzyżowym i parzystym, odwołaniu do odbiorcy („Bieg świata zmienia łotr i heros/ dzisiaj, tu, obok nas… w Westeros!”) i prostemu językowi. Jest to jeden z lepszych fragmentów tomiku.

Drugi utwór, czyli Lady Winterfell, opowiada o Sansie Stark, ukazując jej przemianę z naiwnej dziewczyny w silną kobietę. Niestety, przez zaburzone metrum wiersz czyta się bardzo źle. Jest to – podobnie jak niegdyś Sansa – bardzo naiwne spojrzenie na losy jednej z głównych bohaterek serii. Zaraz po tym natrafiamy na Lęk królowej (chociaż właściwie powinna być mowa o lękach – w licznie mnogiej), mówiący o strachu Cersei przed wypełnieniem się przepowiedni Maggy. Tu jest już trochę lepiej. Kaczkowski mówi głosem podmiotu lirycznego, używając przy tym rymów niedokładnych, powtórzeń w charakterze para-refrenu pojawiającego się dwukrotnie: „Że złote będą ich korony/ I złote będą ich całuny”, „I złote były ich korony/ I złote były ich całuny” (s. 12), wyraźnie też skraca utwór (względem poprzednich dwóch), co działa na jego korzyść. Następnie czytamy już smutny wiersz Północ pamięta, opowiadający o próbie odebrania Starkom Północy, szczególnie zaś Winterfell, o Krwawych godach i Freyach (w utworze: „Frejach”…).

Z kolei Król chaosu jest pisany z perspektywy Petyra Baelisha, lorda Littlefingera. Utwór, mimo intrygującego tytułu, jest dość nudny, przewidywalny i banalny. Zaś Dziewczynka, którą oczywiście jest Arya, to wiersz – choć w zamierzeniu patetyczny i mówiący o zemście – niezwykle komiczny, kończący się słowami: „Bo przecież dziewczynka już dziewczynką nie jest,/ Spogląda za siebie…/ Pojmuje… dojrzewa!” (s. 19). Poszczególne wersy są tak długie, że sprawiają wrażenie wymuszonych, jakby autor chciał zbyt wiele napisać na raz. Głosem Tyriona okazuje się Tren Lannistera, mówiący o poniżeniach, jakich Karzeł doznawał ze strony własnego ojca. Jak na tren przystało, utwór jest bodaj najdłuższy ze wszystkich – poza zamykającą tomik Pieśnią Lodu i Ognia. Jednak nie opowiada on o bólu wywołanym przez śmierć bliskiego, lecz przybliża czytelnikowi perspektywę Tyriona i jego plany na przyszłość. Zbudowany jest z czterowersowych zwrotek pisanych białym wierszem. Następny utwór, Septon, ukazuje nadzieje Wielkiego Wróbla na nawrócenie mieszkańców Westeros i kończy się – cokolwiek dwuznacznie, by nie spoilerować – zwrotką: „Drogą na południe zmierza wiejski septon,/ cel mu skrywa słońce i kurzu opary,/ wierzy, że nawróci kraj na ścieżkę Siedmiu,/ że przyniesie światu wielki wybuch… wiary!” (s. 25). Ostatni utwór opowiada o najważniejszych elementach fabuły z powieści Martina. Znajdziemy tu więc imiona większości istotnych bohaterów, opis kilku zdarzeń, zapowiedź nadchodzącej Matki Smoków – co daje nam wyraźny znak, do którego tomu bądź odcinka dotarł autor.

Nie da się ukryć, iż Kaczkowski postanowił wykorzystać popularność Gry o tron i przez chwilę ogrzać się w słońcu jej chwały. Jakiekolwiek były pobudki autora, wcielenie pomysłu w życie definitywnie okazało się trudniejsze, niż mógł przypuszczać.

[1] Szczególnie polecam ten: The White Walkers – SEVEN KINGDOM ARMY (Parody) od The Merking.

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Poetry is dying, „Creatio Fantastica” 2019, nr 2 (59).