Barbara Szymczak-Maciejczyk – Duch wspomnień

Córka zegarmistrzaRecenzja książki: Kate Morton, Córka zegarmistrza [The Clockmaker’s Daughter], przekł. Anna Dobrzańska, Warszawa: Albatros 2019, ISBN: 978-83-8125-473-1, ss. 544.

Wydawnictwo Albatros kolejny już raz oferuje czytelnikom pięknie wydaną powieść inspirowaną historią, ale wcale niepozbawioną fikcji oraz elementów fantastycznych. Mowa o Córce zegarmistrza Kate Morton. Ponoć nie powinno się oceniać książki po okładce, ale obecnie to powiedzenie wydaje się już zdezaktualizowane – szczególnie biorąc pod uwagę pozycje wydawane przez Albatrosa.

Córka zegarmistrza opowiada historię Birdie, znanej szerzej pod przybranym nazwiskiem Lily Millington, oscylującą wokół współczesnych losów archiwistki, Elodie Winslow. Dzieje obu kobiet żyjących w dwóch różnych stuleciach różnią się od siebie, ale łączy je więcej, niż ktokolwiek byłby w stanie przypuszczać. Jednak zanim dowiemy się, jaki jest punkt wspólny ich opowieści, Morton ukaże nam całą plejadę postaci – mniej lub bardziej istotnych dla fabuły – przy okazji kreśląc fascynujący i barwny obraz XIX- i XXI-wiecznej Anglii, a w szczególności Londynu. Co więcej, pisarka udowadnia, jak ważny jest czas i przedmioty, które – znalazłszy się w odpowiednim miejscu i we właściwym czasie – na zawsze mogą zmienić życie swoich posiadaczy.

Jak wspomniałam, nowa powieść Morton to kolejna pozycja z oferty Albatrosa, która urzeka mnie pięknym, dopracowanym wydaniem. Dzieje się tak szczególnie dzięki starannie zaprojektowanej okładce (która jednak traci na tym, iż nie zastosowano do niej twardej oprawy, ale nie można mieć wszystkiego). Zarówno wykorzystany font, jak i dobrej jakości papier wpływają na to, iż książkę dobrze się czyta, nie męcząc nadto oczu.

Jednocześnie, mimo wszystkich peanów pochwalnych, muszę przyznać, że lektura Córki zegarmistrza jest momentami dość… mozolna. Pisarka nierzadko traci gdzieś po drodze lekkość stylu, choć jednocześnie nie można zarzucić jej braku erudycji, przed którą chylę czoła. Jednak wydaje mi się, że zbytnie nagromadzenie bohaterów oraz ich (przy)długie historie za często odwracały moją uwagę od głównej osi fabuły. Pomimo wszystko nie mogę zaprzeczyć, iż powieść posiada niepowtarzalny klimat, który przychylnie mnie do niej nastrajał.

Podobnie jak Lily Millington, tak i lektura Córki zegarmistrza stała się już wspomnieniem, duchem przeszłości, którego nie tak łatwo się pozbyć, zawsze bowiem któraś deska zatrzeszczy – jakby za sprawą Birdie – mimo że nikogo nie ma w domu. No właśnie – czy aby na pewno nie ma?

Barbara Szymczak-Maciejczyk

Barbara Szymczak-Maciejczyk, Duch wspomnień, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59).

 

Reklamy