Marcin Chudoba – Diabelski miszmasz

Recenzja komiksu: Mike Mignola, Hellboy: Zdobywca Czerw/Dziwne miejsca [Hellboy Library Edition Volume 3], przekł. Miłosz Brzeziński, Maciej Drewnowski, Warszawa: Egmont Polska 2018, ISBN: 978-83-281-2799-9, ss. 328.

W trzecim tomie przygód Hellboya na czytelników czekają utarte schematy, wartka akcja i fabuły przeładowane dialogami, które z czystym sumieniem można nazwać przegadanymi. Czy mimo to warto sięgnąć po recenzowany komiks?

Album otwiera historia Zdobywca Czerw, inspirowana m.in. wierszem Edgara Allana Poego pod tym samym tytułem, pochodzącym z opowiadania Ligeja. Austria, 2000 rok. Hellboy i Roger wyruszają na misję celem zbadania ruin Zamku Hunte, w którym naziści rzekomo pracowali nad programem podboju kosmosu. Dotychczas rząd Stanów Zjednoczonych nie wykazywał zainteresowania tą sprawą. Sytuacja zmieniła się, gdy do Ziemi zaczęła zbliżać się kometa będąca w rzeczywistości potrafiącym zmieniać kurs fragmentem rakiety kosmicznej z namalowaną swastyką. Wszystko wskazuje na to, że maszyna wyląduje w ruinach Zamku Hunte.

Zdobywca Czerw to standardowa fabuła autorstwa Mignoli, stanowiąca połączenie pulpowych kryminałów, opowieści o nazistach i literatury weird fiction. Scenarzysta umiejętnie połączył ograne fabularne klisze, tworząc komiks wciągający, lecz niestety bardzo wtórny w stosunku do swoich poprzednich prac. Mimo wszystko opowiedziana historia ma jeden mocny element – jest nim kreacja postaci homunkulusa Rogera, który rozważa kwestię własnego człowieczeństwa, poszukując jednocześnie tożsamości i celu w życiu. Warto również zaznaczyć, iż w wyniku wydarzeń przedstawionych w Zdobywcy Czerwiu Hellboy opuszcza B.B.P.O. i wyrusza na samotną tułaczkę po świecie.

W Dziwnych miejscach Piekielny Chłopiec odwiedza Afrykę, dno oceanu oraz kilka podejrzanych lokacji, w których czekają na niego walki z przeciwnikami pragnącymi pozbawić go życia. Niestety, w porównaniu z opowieścią rozpoczynającą album jest to historia bardzo nużąca. Wynika to z faktu, iż w związku z premierą pierwszej filmowej ekranizacji Hellboya, Mike Mignola zamieścił w niej całą historię wykreowanego przez siebie świata. Scenarzysta chciał tym samym odciąć się od „innej” kinowej mitologii, przedstawiając jej własną, „prawdziwą” wersję. Przeładowanie dymków, a co za tym idzie – nadmiar informacji negatywnie odbija się na płynności rozwoju wydarzeń i procesie lektury. Sądzę, że kilka dodatkowych stron z historią mignolowskiego świata zapisaną ciągłym tekstem sprawdziłoby się tu o wiele lepiej.

Zdobywca Czerw/Dziwne miejsca nie prezentuje się wybitnie na tle dwóch poprzednich tomów, jednak nadal jest w stanie zapewnić solidną rozrywkę miłośnikom pulpowych klimatów. Fanom przygód Hellboya oczywiście nie muszę go polecać.

Marcin Chudoba

Marcin Chudoba, Diabelski miszmasz, „Creatio Fantastica” 2018, nr 2 (59)

Reklamy