Alicja Podkalicka – Horda powraca

Przez mroczny portalRecenzja książki: Aaron Rosenberg, Christie Golden, Przez Mroczny Portal [World of Warcraft: Beyond the Dark Portal], przekł. Dominika Repeczko, Kraków: Insignis 2019, ISBN: 9788366071629, ss. 360.

Seria książek z uniwersum World of Warcraft, ukazująca się w Polsce nakładem wydawnictwa Insignis, znana jest już z tego, że nie uświadczy się w niej ciągłości pomiędzy poszczególnymi tomami. Czuję się zobowiązana wspomnieć o tym na początku, ponieważ recenzując nie tak dawno Ciszę przed burzą bardzo liczyłam na to, że wydarzenia w niej opisane, bezpośrednio przecież związane z wychodzącym wówczas na rynek Battle for Azeroth, zostaną w jakiś sposób uzupełnione. Płonne nadzieje, „wstęp do czegoś dużego” pozostał tylko wstępem, a czytelnik, jako kolejną, dostał do rąk książkę obejmującą czasy daleko wcześniejsze.

Po rozgromieniu Hordy pod Mrocznym Portalem i zwycięstwie, okupionym przecież ogromnymi stratami, Przymierze nie spoczywa na laurach. Nieopodal zniszczonego portalu powoli wznosi się Strażnica Otchłani (domyślam się, że chodzi o Nethergarde Keep), a oddział elfich tropicieli pod dowództwem Allerii Bieżywiatr metodycznie wybija uwięzione w Azeroth grupy orków. Tymczasem po drugiej stronie, w Draenorze, któryś ze stróżujących przy portalu zauważa coś niepokojącego… Okazuje się, że przejście między światami nie zostało zamknięte całkowicie, a stary szaman Ner’zhul widzi w tym szansę na zapewnienie upadającej Hordzie miejsca do życia. Zagrożenie jest bliższe, niż spodziewają się tego Khadgar i Turalyon, wspierani przez królów Przymierza – tym bardziej, że Horda po raz kolejny zyskuje nieoczekiwanego sojusznika w Azeroth.

Przez Mroczny Portal dobrze byłoby czytać tuż po Falach ciemności, jako że są jej niemal bezpośrednią kontynuacją. Na tronie zniszczonego Wichrogrodu (Stormwind) zasiada Varian Vrynn, jednak to nie on, a Khadgar i Turalion będą głównymi postaciami w tej historii. Przymierze nie jest tym razem bezbronne, Strażnica, chociaż droga i wywołująca spory i narzekania, spełnia swoje zadanie, a bohaterowie szybko orientują się, że ich spokój nie trwał długo, ponieważ przez Azeroth może wkrótce przetoczyć się kolejna fala zielonoskórych zabójców. I oni jednak zostaną zaskoczeni, jako że metody działania orków i ich cel są teraz zupełnie inne. Para autorów poświęciła też trochę czasu, by rozwinąć personalne wątki niektórych postaci. Z jednej strony dają Khadgarowi czas na nieco introspekcji, a czytelnikowi wgląd w związek Turalyona i Allerii, którzy z niewiadomych względów oddalili się od siebie, z drugiej zaś – pozwalają poznać lepiej postać Ner’zhula i pierwszego rycerza śmierci, Terona Krwawego Biesa (Teron Gorefiend). Ponownie wprowadza to do książki swoisty element relatywizmu moralnego – bo poczynania Hordy można uznać za złe, ale tylko do czasu, gdy pozna się powody ich postępowania i przeszłość.

Najciekawszym dla mnie elementem w powieści było przejście Przymierza przez portal i wydarzenia rozgrywające się w Draenorze. Tak – bo tam powiedzie bohaterów spisek Ner’zhula. Tu czytelnik, a zapewne także gracz obeznany z WoWem, będzie mógł zapoznać się z tym, jak niegdyś wyglądał obecny Outland, historią rasy Dreanei, jej upadkiem, rolą Auchindoun i Czarnej Świątyni (Black Temple). Na chwilę pojawi się nawet Gruul i wiele innych, znanych z gry ważniejszych postaci. Będzie też świadkiem dalszego zniszczenia, ogarniającego nieubłaganie Draenor pod wpływem potężnej magii w rękach orków.

Golden i Rosenberg w duecie wypadają bardzo dobrze – książkę czyta się płynnie (ze standardowymi zgrzytami, gdy trzeba poświęcić chwilę na domyślenie się, co kryje się za kolejnym cudacznym tłumaczeniem czyjegoś imienia), akcja jest na tyle wartka, by nie nudzić, a jednocześnie dość dokładnie przedstawia historię uniwersum. Fanom tytułu polecam, niezaznajomionym radziłabym jednak nie zaczynać przygody od tego tomu.

Reklamy