Groza w nieco innej odsłonie

orcid_16x16 Ksenia Olkusz (Ośrodek Badawczy Facta Ficta), orcid_16x16 Katarzyna Slany (Uniwersytet Pedagogiczny)

Abstract

Conversation with Katarzyna Slany over her book Groza w literaturze dziecięcej. Od Grimmów do Gaimana (The Gothic in Children Literature. From Grimms to Gaiman).

Keywords: gothic fiction; weird fiction; horror fiction

Full text (*.pdf)

Citation & Indexing

Groza w nieco innej odsłonie, „Creatio Fantastica 2016, vol. 2, no. 53, ss. 79-88.

88x31

Ksenia Olkusz: Jesteś specjalistką z zakresu literatury dziecięcej i młodzieżowej oraz autorką książki Groza w literaturze dziecięcej. Od Grimmów do Gaimana. Powiedz, proszę, co Cię zainspirowało do badania gro­zy dla dzieci?

Katarzyna Slany: Poszukiwałam tematu, który nie był omawiany przez badaczy literatury dziecięcej, zwłaszcza na gruncie polskim i który stałby się moją domeną. Zależało mi na temacie ważnym, interesującym i rozwijającym, za sprawą którego wniosłabym cos nowatorskiego do polskich badań nad literaturą dziecięcą. Groza jest niezwykle pojemna i „wielobarwna”. Moż­na interesująco interpretować i reinterpretować siatkę proponowanych przez nią obrazów. Wiedziałam, że zawsze będę mogła do niej naukowo wracać, że będą powstawały coraz lepsze i ciekawsze teksty grozy dla dzieci, które staną się pożywką dla mojej wyobraźni jako czytelniczki i badaczki. Groza dla dzieci jest też moją przepustką do literatury i filmu grozy, które nie są przeznaczone dla dzieci, do których zawsze się odwołuję, ponieważ nie wyobrażam sobie pisać o grozie dziecięcej bez znajomości i odniesienia do grozy dla dorosłych. Podobnie jest z opracowaniami naukowymi o grozie i horrorze, które uwielbiam, z pasją gromadzę i wykorzystuję w badaniu tekstów grozy dla dzieci. W skrystalizowaniu tematu, który pierwotnie dotyczył powieści grozy dla dzieci, pomogła mi profesor Alicja Baluch, od której przejęłam metodologię, czyli krytykę archetypowo-mitograficzną, bardzo przydatną w badaniach nad literaturą dziecięcą.

Ksenia Olkusz: Jak długo powstawała książka?

Katarzyna Slany: Pierwotnie była to praca doktorska, którą pisałam z róż­ną systematycznością w czasie czteroletnich studiów doktoranckich. Kie­dy okazało się, że może stać się książką (było to już po podjęciu przeze mnie pracy w uczelni), pracowałam nad nią bardzo inten­sywnie jeszcze rok ze szczególnym uwzględnieniem inspirujących opracowań zagranicz­nych i metodologii.

Ksenia Olkusz: Jak zbierałaś materiały?

Katarzyna Slany: Zanim zebrałam materiał literacki, skrupulatnie przygotowałam metodologię, która z jednej strony zawęziła materiał badawczy, z drugiej wytyczyła ścieżkę ściśle związaną z krytyką archetypową. Wiedzie ona od form prostych, czyli baśni magicznych przez baś­nie literackie, powieści oniryczne i fantazmatyczne do wyrazistych, współczesnych przyk­ładów tekstów grozy dla dzieci, mieszczących się w konwencji fantazmatycznej i fantasty­cznej. Nie mogłam pominąć klasyki literatury dziecięcej i to było dla mnie wyzwanie, gdyż wydawać się może, że o tej klasyce już wszystko napisano. Musiałam też zmierzyć się z po­szukiwaniem elementów grozy w tekstach, których nie lubię, takich jak Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carrolla. Jednak niedaleko pada groteska od grozy i właśnie nurt mrocz­nej groteski okazał się w tym przypadku cennym kluczem interpretacyjnym. Najwięcej satysfakcji dało mi poszukiwanie znaczących przykładów literatury współczesnej i budowa­nie ich interpretacji z perspektywy krytyki archetypowej. Warto dodać, że nie jest to pra­ca historyczno-literacka, lecz interpretacyjna, dlatego zależało mi na dobraniu różnych utworów, które moc­no podkreślą wielowymiarowość grozy w literaturze dziecięcej i będą dla dzie­ci rozpoznawalne. Jeżeli chodzi o opracowania naukowe to bardzo cenne okazały się pozycje zagraniczne, które już od lat sześćdziesiątych XX wieku eksplorują grozę w literaturze dziecięcej, szczególnie w baśniach.

Ksenia Olkusz: Powiedz mi: dzieci lubią się bać?

Katarzyna Slany: Na to pytanie inaczej odpowie psycholog czy pedagog, a inaczej badaczka literatury dziecięcej, czyli ja. Jeżeli przyjrzymy się rozwojowi literatury dziecięcej to kategorie takie jak: groteska, groza, turpizm, makabra, motywy skatologiczne, sadystyczne są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych przez dzieci. Ilość tekstów grozy dla dzieci rośnie, są omawiane w mediach, prasie, powstają na ich bazie kultowe filmy, a to wszystko za sprawą dzieci, które wnoszą je na literacki piedestał. Możemy mówić o pojawieniu się powieści grozy dla dzieci, które mieszczą się w ramach tradycyjnej fantastyki grozy, ale nie tylko. Istnieją teksty schizoidalne, tworzone przez znawców formuły horroru i grozy. Ich odbiorcą jest dziec­ko, które lubi odczuwać strach, dlatego intuicyjnie szuka tekstów opartych na „grze ze strachem” omawianej przez Rogera Caillois. Gra ta, jak sama nazwa wskazuje, gwarantuje czytelnikowi wejście w świat grozy traktowanej jako fikcja przy możliwości wyjścia z niego w dowolnym momencie. To spostrzeżenie odnosi się do dzieci w  starszym wieku szkolnym. Spójrzmy jednak na dzieci w wieku przedszkolnym. Lubią one brać udział w zabawach w „banie się” i „straszenie się”, podczas których wymyślają makabry­czne i horrorystyczne wierszyki. W tych improwizowanych wierszach naigrywa­ją się ze strachów, upiorów, dzieciożerców i złych dorosłych. Karnawalizują strach, terapeutyzują go poprzez jowialny żart. Jerzy Cieślikowski pisał, że dzieci uwielbiają straszyć się nawzajem, odczuwają przy tym dreszcz rozkoszy. Joanna Papuzińska dodaje, że dzieci rozbrajają grozę poprzez sceny absurdalne, makabrę ukazują w scenerii „na opak”, czego świadectwem jest folklor dziecięcy. Długo by o tym mówić, wszystko opisa­łam w książce. Warto przywołać refleksję Antoniego Kępińskiego, który pisał, że dzieci mają duże zapotrzebowanie na grozę. Potrafią ją poprzez zabawy i samodzielne poetyzo­wanie neutralizować, co sprawia, że niejasne lęki zamieniają się w namacalne, oswojone strachy.

Ksenia Olkusz: Czy dziecku potrzebna jest groza? Nie szkodzi mu kontakt z nią?

Katarzyna Slany: Mogę mówić tylko o grozie literackiej, pytanie to bowiem jest trudne i pozostanę w roli badaczki literatury, próbując na nie odpowiedzieć. W książce staram się udowod­nić, że nie powinny powstawać ut­wory dla dzieci wolne od klimatu grozy, gdyż strach jest jednym z pierwszych przejawów życia emocjonalnego człowieka. Bruno Bettelheim, psy­choanalityk, autor książki Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni, twier­dził, że dziecko ma świadomość istnienia grozy i zła, dlatego narzucanie mu sztucznie idyllicznych wizji świata i człowieka budzi w nim niepokój, gdyż obawia się własnych myśli i pragnień. Źle jest zatem, gdy pozbawiamy dziecko możliwości słuchania i czytania tekstów ufundowanych na estetyce grozy, ponieważ ma ono wówczas poczucie, że jedno jedyne fascynuje się grozą, odczuwa strach i pokusy. Hans Christian Andersen, mój uko­chany pisarz, na przykładzie biografii dziecięcej Kaja, wspaniale pokazał, jak rodzi się mroczna wyobraźniowość dziecka i że lubi ono być uwodzone przez grozę, fascynuje się nią. Królowa Śniegu, fantazmat grozy, uwodzi Kaja, stygmatyzuje go wampirycznym poca­łunkiem-ukąszeniem, zaś Kaj porzuca raj dzieciństwa, aby uciec z nią do mrocznej krainy. Autorzy, których teksty prezentuję, udowadniają, że istnieją różne oblicza grozy i dziecko ma prawo o niej fantazjować, gdyż dzieciństwo jestem etapem, na którym wyobraźnia po­trzebuje takiej strawy. Najlepsze utwory grozy dla dzieci to te, które mówią o niej języ­kiem wyobraźniowym, symbolicznym, który dziecko intuicyjnie potrafi odczytać. Dzieci integrują grozę i mierzą się z nią poprzez tekstowe zbliżenie się do niej, dzięki czemu os­wajają lęki, stawiają im czoło. Kontakt z grozą literacką, symboliczną, archetypiczną nigdy nikomu nie szkodził, niezależnie od wieku. Inna sprawa, istnieją różne osobowości, różne stopnie wrażliwości, w każdym z nas rozwijają się inne upodobania czytelnicze. Dlatego dziecko samo da nam znać, czy grozy literackiej potrzebuje, jeśli nie – podobnie jak doros­ły, który nie lubi horrorów, podąża swoją ścieżką literacką, tworzy własną bibliotekę (do­słowną i symboliczną), ważne, żeby ona w ogóle była.

Ksenia Olkusz: Gdzie szukać źródeł grozy dla dzieci?

Katarzyna Slany: Źródeł grozy dla dzieci poszukiwać trzeba na pewno w baśniach ludowych (w ogóle w folklorze ludowym, pedagogice ludowej) i literackich. Tematologia baśniowa jest żywa w literaturze dziecięcej, zaś topika grozy coraz częściej reinterpretowana lub przywoły­wana w baśniach postmodernistycznych, powieściach grozy dla dzieci i w popularnych picture bookach dla najmłodszych. Poszukiwać jej też trzeba w dziewiętnastowiecznej „pedagogice strachu”, pod wpływem której powstawały utwory mające na celu zastrasze­nie dziecka, wymuszenie na nim posłuszeństwa i uległości właśnie poprzez poetykę grozy oraz słynny trójelementowy model fabularny: przestroga, złamanie zakazu i kara. Warto przywołać tu Złotą Różdżkę Heinricha Hoffmanna, zbiór wierszy o dzieciach, które spotka­ła straszna kara np. śmierć za niezjedzenie zupy, katorżnicze bicie za fochy przy stole, spalanie na proch za zabawę ogniem i inne. Dziś poetyka tekstów spod zna­ku „czarnej pedagogiki” jest reinterpretowana i prezentowana dziecku w sposób ironiczny. Co więcej, dziecko samo może przedrzeźniać dawne teksty i ich poetykę opartą na okrucieństwie. Źródeł grozy dla dzieci szukać trzeba też w folklorze dziecięcym, czyli w zabawach dzieci w „straszenie się”, „banie się”, którym towarzyszą wymyślane przez nie makabreski, mro­czne wierszyki polegające na ośmieszaniu strachu. Na strategiach wypracowanych przez folklor dziecięcy bazuje współczesna dziecięca powieść grozy, która korzysta z grozy ludycznej, parodystycznej, karykaturalnej oraz z dziecięcego zamiłowania do osłabiania mocy strachu. Warto też szukać grozy dla dzieci w gotycyzmie i horrorze, które zostają zaadaptowane na grunt mrocznych powieści dziecięcych. Ulokowanie ich w świecie dziec­ka jest zauważalnym dysonansem, co sprzyja budowaniu nastroju mrocznego, tworzenia pejzażu strachu i wprowadzaniu groteskowo-strasznych perypetii, które kończą się upad­kiem prześladowcy i zwycięstwem dziecka.

Ksenia Olkusz: Jak funkcjonuje groza w baśniach? Jaki ma cel?

Katarzyna Slany: Groza w baśniach magicznych/ludowych stanowi istot­ny element organizujący fabułę. W wersjach Grimmów, którzy znacznie uprościli wersje ludowe, czasami dokonali w ich obrębie sporych zmian, groza ma dość figuratywny charakter. Została mocno zinfan­tylizo­wana i pełni funkcję kompensacyjną jak przykładowo w Bajce o jednym takim, co wyruszył w świat żeby strach poznać. Jednocześnie, jak udowadnia Maria Tatar, Grimmo­wie w wielu opowieściach wykorzystali „pedagogikę strachu”, represyjną wobec przeja­wów dziecięcego nieposłuszeństwa, pełniącą funkcję wychowawczą. Mamy tu chociażby takie baśnie jak Dziecko Matki Boskiej, fabuła bliska mro­cznej opowieści o seryjnym mor­dercy Sinobrodym ze zbioru Perraulta, Baba Jaga, w której dziewczynka zagląda do chatki czarownicy i zostaje za karę zamieniona w płonące w kominku drewno czy Uparte dziec­ko, gdzie nieposłusznego malca Bóg karze śmiertelną chorobą. Chłopiec nawet po śmierci jest uparty, gdyż wystawia rękę z mogiły. W końcu matka chłoszcze rękę rózgą i wtedy nastaje spokój. W mojej książce postrzegam jednak baśnie jako teksty transgresyjne i przypominam, że wersje ustne nie były kierowane do dzieci. Baśnie jako narracje ludowe mają bogatą siatkę obrazów grozy, do których zalicza się m.in. gwałt, kanibalizm, mor­derstwo, kazirodztwo, okrucieńst­wo, drastyczna śmierć, groźny inny, wilkołactwo, wam­piryzm czy obłęd. Na wybranych baśniowych przykładach pokazuję te mroczne obrazy, tak dobrze nam znane z współczesnego horroru. Wywodzą się one z tekstów archaicz­nych, między innymi baśni, które czas przestać infantylizować i sprowadzać do rangi form prostych dla dzieci. Nawet jeżeli są one nam znane głównie w wersjach Grimmów i za ich sprawą weszły do literatury dziecięcej, pamiętajmy, że w wersjach oralnych obrazy grozy odgrywały dominującą rolę.

Ksenia Olkusz: Jak bardzo współczesne teksty grozy adresowane do dzieci różnią się od tych dawniejszych?

Katarzyna Slany: Według mnie we współczesnych tekstach grozy dla dzie­ci strach zaczyna pełnić funkcję autoteliczną. Pozwala się odbiorcy dziecięcemu cieszyć grozą – po prostu. Nie traktuje się go protekcjonalnie, nie roztacza nad nim fałszywego płaszcza ochronnego. Autorzy zaczynają mieć świadomość, że dziecko podobnie jak dorosły potrzebuje w tekś­cie emocji bardzo intensywnych, ujętych w poetykę horroru, strachu czasami pozbawio­nego racjonalnego uzasadnienia, mrocznej fantastyki, dusznego oniryzmu, tajemnicy, nie­przeniknionego, oprawy nocnej. Nie lubi za to sztucznego literackiego lukru – „łaszących” się do niego uładzonych wizji świata czy mentorów, którzy pokazują, że wszystkie problemy da się rozwiązać (pisała o tym znakomicie Ursula le Guin). Groza przestaje mieć funkcję wychowawczą, jak to było w pedagogice ludowej i w dziewiętnastowiecznej „czar­nej pedagogice”. Nie służy już projektowaniu sztucznie idyllicznej osobowości dziecięcej. Nie wymusza postaw, zachowań. Popularny w „czarnej pedagogice” motyw fabularny: przestroga rodzica – nieposłuszeństwo dziecka – drasty­czna kara (śmierć, odcięcie pla­ców, katowanie itp.) jest parodiowane i wyśmiewane, właśnie z  perspektywy dziecka. Współcześnie najwięcej pows­taje książek dla dzieci, w których pojawia się groza ludycz­na, groteskowa, traktowana intertekstualnie. Ich autorzy widzą w dziecku partnera dia­logu literackiego i pozwalają mu samodzielnie dekodować symbolikę grozy. Dziecięcy odbiorca może egzorcyzmować grozę śmiechem, dotyczy to oczywiście tekstów dla dzieci w młodszym wieku szkolnym. Dzieci przekonują się, że groza nie jest tematem tabu, że często teksty grozy są bardzo wartościowe i gdyby przyjrzeć się literaturze w ogóle, to najlepsze utwory, nie tylko dla dzieci, posługują się poetyką grozy i groteski. Współczesna literatura grozy dla dzieci zwraca uwagę czytelnika na fakt, że groza jest istotną kategorią estetyczną, wpisaną w teksty kultury i należy do zjawisk wartych uwagi i namysłu. Istnie­je też grupa tekstów, które w wyrafinowany sposób operują poetyką grozy, autentycznie straszą czytelnika dziecięcego bądź młodzieżowego. Kreują schizoidalnych, sobowtó­rzych bohaterów dziecięcych, przykładowo Koralina Neila Gaimana, której poetykę nazy­wam „fantazmatem frenetycznym”. To pozycja dla odbiorcy, który nie tylko interesuje się grozą, ale chce ją interpretować, szukać znaczących obrazów, bawić się wraz z autorem możliwością różnorodnych interpretacji. Widać też progres na gruncie polskim, przykła­dowo twórczość Grzegorza Gortata, który nie boi się mocno zarysować fabułę, czym daje świadectwo znajomości formuły gro­zy i horroru.

Ksenia Olkusz: Na jakich tekstach pracowałaś, żeby pokazać literac­ką grozę dla dzieci?

Katarzyna Slany: Pracowałam na baśniach magicznych zebranych i spisanych przez Charlesa Perraul­ta i braci Grimm, jako że zbiory te uznawane są za formy proste, dające podwaliny pod literaturę dla dzieci. Nie szukałam w nich jednak grozy dla dzieci, gdyż, jak wszyscy wiemy, pierwotnie baśnie ludowe nie były opowiadane dzieciom ani wymyślane z myślą o dzieciach. Nawet pierwsza edycja baśni Grimmów nie była kierowana do dzieci, wielka szkoda, że nie została przetłumaczona dotąd na język polski (polecam jej angielskie wyda­nie opracowane przez Jacka Zipesa). Obecna w niej tematologia grozy i okrucieństwa sta­nowi wyraźną dominantę świata baśniowe­go, co odkrywają współcześni reinterpretato­rzy baśni m.in. Angela Carter, której postmodernistyczne baśnie kontekstowo analizuję. Warto przypominać, że baśnie to teksty należące do folkloru ludowego (ich wersje ustne są stale przywoływane), dlatego upraszczanie zawartej w nich grozy lub całkowite odzie­ranie ich z niej jest wbrew ich pierwotnej naturze. Udowodnili to Pierre Péju, Jack Zipes, Robert Darnton, Maria Tatar czy Christina Bacchilega. Wiemy też, że kolejne edycje swo­ich baśni Grimmowie dedykowali dzieciom i stworzyli wersje „dla dzieci”. Chcę jednak, żeby czytelnicy mojej książki widzieli w baśniach teksty kultury, będące źródłem uniwer­salnych archetypów grozy i sytuacji transgresyjnych. Następnie na warsztat wzięłam ba­śnie literackie Andersena, w którego utworach również poszukiwałam grozy poważnej, wieloznacznej, związanej z jego biografią oraz indywidualną filozofią życiową, w której nie brak było rozpaczy, smutku, lęku. Wytypowałam szereg utworów, które można inter­pretować w kontekście grozy romantycznej i w odniesieniu do fantastyki Ernsta T. A. Hof­fmanna. To jednak tylko jedna z możliwości! U Andersena najbardziej ciekawił mnie świat jego własnych lęków i swoisty pesymizm, który sprawia, że odbiorca tych opowieści, zwłaszcza późniejszych, jest wielce niejednoznaczny. Czy Andersen był pisarzem dla dzie­ci? Odkrywając różne oblicza grozy w jego tekstach, staram się pokazać, że niekoniecznie i że Andersen generuje lęki, z którymi dorosłym nie jest łatwo oswoić się. Istotna jest też dla mnie obecna w jego baśniach wizja fatum w skali mikro (jednostkowej) i w skali ma­kro (kos­mic­­znej), brak szczęśliwych zakończeń, fatalizm oraz śmierć i bohater – egzyste­ncjalny odmieniec, któremu przypisuje autor tragiczną biografię. Kolejną grupą tekstów były powieści oniryczne i fantazmatyczne E. T. A. Hoffmanna Dziadek do orzechów i Mysi Król, obie części Alicji Lewisa Carrolla oraz obie wersje Piotrusia Pana Jamesa M. Barriego. Tutaj interesowała mnie ciemna groteska, schizoidalność, perwersja, mroczne oblicze kar­nawału, subwersywne dzieciństwo, tricksterska natura bohaterów, które to tematy są ściśle z grozą powiązane. I ponownie, teksty te nie były dla mnie przykładem grozy dla dzieci, gdyż wpisują się w poetykę mrocznej karnawalizacji i subwersji dzieciństwa, co sprawia, że są niejednoznaczne w odbiorze, a tym samym istnieje możliwość ich dojrzałej  interpretacji. Dopiero po omówieniu klasyki literatury dziecięcej badałam literacką grozę dla dzieci. Prezentowałam ją na przykładach zaczerpniętych z folkloru dziecięcego, czyli improwizowanych przez dzieci makabreskach, strasznych wierszykach, groteskach. Folk­lor dziecięcy otworzył mi drogę do ludycznej literatury grozy dla dzieci, czyli karnawało­wych dziecięcych powieści grozy od tekstów Roalda Dahla począwszy na powieściach Lemony Snicketa, Philipa Ardagha i Iana Ogilvy skończywszy. Groza skarnawalizowana jest dominującym nurtem we współczesnej literaturze dziecięcej. Teksty te funkcjonują na pograniczu fabuły intrygonośnej i fantastyki grozy z elementami turpizmu i czarnej groteski podszytej błazeństwem, absurdem i baśniowością. Omawiałam też intertekstual­ne teksty o potworach m.in. Pazurzaka Margarity del Mazo i serię „Skrzynka Potworów” Enrica Llucha. Monstruarium ludyczne pomaga dzieciom w oswajaniu lęków, ale też uczy je gier intertekstualnych, które pozwalają im swobodnie mediować między dawnym re­pertuarem strachu a tym nowoczesnym (np. wampirek, który nie jest krwiopijcą). Trudno mi nie przywołać kanonicznych książek Maurice’a Sendaka m.in. Tam, gdzie żyją dzikie stwory czy In the Night Kitchen, które dały podwaliny pod współczesną monsterolgię dzie­cięcą. Omawiam też silnie gotycyzujące Opowiadania grozy Wuja Mortimera Chrisa Priest­leya jako przykład tradycyjnej grozy kierowanej do dzieci w wieku szkolnym. Eksploruję ponowoczesny topos ducha dziecka, mroczne locus horridus, czyli nawiedzo­ne domostwo i archetyp uwodzenia dziecka przez zło. Kontekstem są dziewiętnastowieczne utwory dla dzieci H. Hoffmanna. Teksty tego rodzaju epatowały morderstwami dzieci, torturami i strasznymi karami oraz potwornymi osobami dorosłych czy potworów. Przykładowo w Maksie i Morycu Wilhel­ma Busha mali psotnicy zostają zmieleni w młynie i zjedzeni przez gęsi przy wielkiej satysfakcji dorosłych, którzy zorganizowali na nich skuteczną ob.­ławę. Omawiam też poetykę „literatury mroku” – termin Joanny Papuzińskiej, m.in. Wład­cę Pierścieni J. R. R. Tolkiena i cykl o Harrym Potterze J. K. Rowling, ale tylko w ramach zarysowania problematyki tego typu tekstów. Finał to tryptyk sobowtórzy, tak nazwałam trzy teksty grozy dla dzieci Neila Gaimana: Wilki w ścianach, Koralinę i Lustrzaną maskę. Wykorzystuję do interpretacji tych tekstów metodologię archetypową Carla Gustawa Jun­ga i Gastona Bachelarda, koncepcję powieści fantazmatycznej Erazma Kuźmy i archetyp sobowtóra tak istotny dla literatury grozy. To studium interpretacyjne alternatywne wo­bec tradycyjnych ujęć prozy Gaimana popularnych na gruncie polskich badań nad dzie­cięcą.

Ksenia Olkusz: Czemu nie przywołujesz polskich przykładów grozy dla dzieci?

Katarzyna Slany: W Polsce, o czym pisze m.in. Stefania Wortman, bardzo długo opracowywano baśnie ludowe, tak aby obecną w nich grozę oswoić albo się jej po prostu pozbyć. Zmieniano kluczowe sceny, finały, aby „chronić” psychikę dziecięcą. Przywołana badaczka prowadzi­ła zajęcia w bibliotece i czytała dzieciom baśnie, celowo pomijając drastyczne fragmenty, tymczasem, jak wspomina, dzieci o nie prosiły! Domagały się ich! Chciały usłyszeć o stra­sznym łożu przygotowanym dla zbója Madeja (mnie jako dziec­ko też ono fascynowało!) albo o głazie, który spadł na głowę złej macosze. Maria Tatar wielokrotnie podkreśla, że dzieci uwielbiają Krzak jałowca (zbiór Grimmów), gdzie macocha odcina pasierbowi gło­wę, robi z niego potraw­kę, którą ojciec ze smakiem zjada, na końcu zaś spada jej na głowę głaz! I tu wracamy do wcześniejszych pytań, o to, czy dzieci lubią grozę! Lubią! Dorośli w Polsce jednak, pedagodzy, nauczyciele, czasami badacze literatury dla dzieci, a zwłasz­cza rodzice nie lubią, gdy dzieci lubią grozę. Polskie dzieci winny lubić sielanki! Dlatego mało tej grozy w polskiej literaturze dla dzieci nawet dziś. Gdybym pisała tę książkę teraz, a nie kilka lat temu, omówiłabym grozę na przykładach polskich lub dołączyłabym wy­brane teksty do konkretnych omówień. Z drugiej strony mam poczucie, że wybrałam ut­wory reprezentatywne, zaś zastosowana metodologia doprowadziłaby mnie do takich sa­mych wniosków w przypadku analizy utworów polskich. Nasi autorzy dopiero teraz za­czynają na serio mierzyć się z grozą, do tej pory bardzo ją „upupiali”. Lubię na przykład książki Stanisława Pagaczewskiego, choć­by Gospodę pod Upiorkiem, ale to bardzo ludycz­ny utwór. Poetykę grozy i groteski znalazłam m.in. w Kajtusiu Czarodzieju Janusza Korcza­ka czy w Panu Kle­ksie Jana Brzechwy. Są tam interesujące sceny, np. Kajtuś, który na mocy wiary w magię próbuje wskrzesić babcię z grobu, czy Pan Kleks jako szalony mag, Trick­ster, który zgadza się na powołanie do życia koszmarnej lalki, Alojzego. O obu tekstach napisałam artykuły. Szeroko omówione są utwory Bolesława Leśmiana (Klechdy sezamo­we i Przygody Sindbada Żeglarza). Współcześni polscy pisarze, jeśli mowa o grozie, dopie­ro raczkują. Wyszedł np. Czarny Młyn Marcina Szczygielskiego (wg mnie dobry tytuł i po­mysł, słaba realizacja, pod koniec fabuła się sypie, a poetyka grozy znika), Wroniec Jacka Dukaja (wykorzystanie symboliki grozy do omówienia stanu wojennego) czy zabawne Strachopolis Doroty Wieczorek. Ludyczna groza to też Buba, córka Belzebu­baWidma z ulicy Wydmowej Kaliny Jerzykowskiej. Osobiście lubię serię „Lepiej w to uwierz!” Grzego­rza Gortata, to są dobre powieści grozy dla dzieci. Dwa pierwsze tomy polecam! I polecam też Królową Ptaków Zofii Beszczyńskiej, która posługuje się surrealną poetyką z elemen­tami grozy i jest znakomita. Jednak groza w polskiej literaturze dziecięcej nie jest jeszcze popularna, choć młodzi czytelnicy bardzo jej potrzebują.

Ksenia Olkusz:  Całkiem tego sporo! A powiedz mi, czy groza dla dzieci jest badawczo dobrze rozpoznana?

Katarzyna Slany: Na gruncie polskim jest mało rozpoznana, mam nadzieję, że za sprawą mojej książki się to zmieni…

Ksenia Olkusz: Nie mam co do tego wątpliwości, Kasiu…

Katarzyna Slany: …Na zachodzie jest to temat szeroko opracowany, chociaż muszę przyznać, że moja propozycja metodologiczna nie pojawia się w żadnym ze znanych mi opracowań, chyba że w formie szczątkowej. Starałam się w zaproponowanych przeze mnie interpretacjach zakwestionować infantylne myślenie o klasyce literatury dziecięcej, wyjąwszy sytuacje, gdy była to infantylizacja zamierzona przez autorów, jaką możemy zaobserwować na przykładach ludycznej odmiany grozy dla dzieci. Jednak głównym moim celem było nadać znanym powszechnie utworom powagę i odkryć obecne w nich „grozotwórcze” dno, które dostrzec może przede wszystkim odbiorca dorosły. Wiedziałam, że poszukuję archety­pów grozy w klasyce literatury dziecięcej i staram się odnaleźć ich pogłębione czy zrein­terpretowane „oblicza” we współczesnej literaturze dla dzieci. Nadałam tym samym pra­cy model koncentryczny. Inspiracją były dla mnie opracowania Marii Tatar oraz Jacka Zi­pesa, z polskich badaczy Alicji Baluch, Krystyny Kuliczkowskiej, Joanny Papuzińskiej, Jo­lanty Ługowskiej, Anny Czabanowskiej-Wróbel, Magdaleny Joncy, Grażyny Lasoń-Ko­chańskiej, Violetty Wróblewskiej, Ryszarda Waksmunda, Grzegorza Leszczyńskiego, z młodszych badaczek Anny Marii Czernow i Weroniki Kosteckiej, by wymienić najważ­niejszych.

Ksenia Olkusz: Jakie masz plany naukowe? Pozostajesz w kręgu gro­zy, czy zmierzasz w innym kierunku?

Katarzyna Slany: Na pewno nie przestanę omawiać dobrych tekstów grozy dla dzieci i młodzieży, takich jak na przykład seria „Lepiej w to uwierz!” Grzegorza Gortata, który nie infantylizu­je grozy, nie szuka uproszczeń, ma świetne, mroczne pomysły, potrafi budować przejmu­jący nastrój i nie ucieka przed strasznym czy smutnym finałem. Uwielbiam pierwszy tom tej serii Ewelina i Czarny Ptak, omawiałam go z przyjemnością. Ostatnio pisałam też o an­glojęzycznych opowiadaniach grozy Tales of Terror from the Tunnel’s Mouth Chrisa Priest­leya (to kontynuacja badań, które rozpoczęłam w książce). Priestley jest znawcą grozy oraz gotycyzmu. Tworzy znakomite krótkie formy, połączone specyficznymi elementami świata przedstawionego z niezwykle mrocznymi, tajemniczymi i prawdziwie zaskakują­cymi finałami. Jestem po­za tym miłośniczką grozy, ma ona dla mnie charakter wampirycz­ny, zostałam nią już dawno „zainfekowana” i cieszy mnie to! Dlatego nie zrezygnuję z pasji budowania grozotwórczych interpretacji, jakie daje literatura dziecięca i młodzieżowa. Inne tematy badawcze, które mnie interesują, to śmierć w literaturze dziecięcej, feminis­tyczne retellingi baśni, badanie literatury dla dzieci i młodzieży w kontekście animal studies oraz polska proza kobieca dla dzieci i młodzieży po 1989 roku.

Ksenia Olkusz: Tak coś mi się wydaje, że przy takich planach nie będzie to ostatni raz, kiedy gościsz w „Creatio” (śmiech). Dziękuję za przemiłą i bardzo konkretną rozmowę!

Reklamy