Powstanie styczniowe i polityka pamięci. „Orzeł bielszy niż gołębica” Konrada T. Lewandowskiego i „Gambit Wielopolskiego” Adama Przechrzty

The January Uprising and Politics of Memory. “Orzeł bielszy niż gołębica” by Konrad T. Lewandowski and “Gambit Wielopolskiego” by Adam Przechrzta

orcid_16x16 Magdalena Wąsowicz (Uniwersytet Jagielloński)

Abstract

The article discusses two Polish alternate history novels: Orzeł bielszy niż gołębica (An Eagle Whiter than a Dove) by Konrad T. Lewandowski and Gambit Wielopolskiego (Wielopolski’s Gambit) by Adam Przechrzta in the context of the politics of memory of the January Uprising of 1863. Politics of memory, according to Lech M. Nijakowski, can be defined as activities directed towards changing and shaping collective memory. Politics of memory is intentional, society orientated, and focused on achieving political objectives. In the first part of the article, the collective memory and politics of memory of the January Uprising is described. The second part analyses Gambit Wielopolskiego by Adam Przechrzta, its cultural context, and the fashion in which it depicts the uprising. In the third part, the same motifs are used in the reading of Orzeł bielszy niż gołębica by Konrad T. Lewandowski. The interpretation of the novels in this broad context allows for a deeper understanding of the phenomenon of the collective memory of the January Uprising.

Keywords: allohistory, alternate history, counterfactuality, January Uprising, Polish 19th c. history, Gambit Wielopolskiego, Orzeł bielszy niż gołębica, Konrad T. Lewandowski, Adam Przechrzta

Full text (*.pdf)

Indexing

Magdalena Wąsowicz, Powstanie styczniowe i polityka pamięci. „Orzeł bielszy niż gołębica Konrada T. Lewandowskiego” i „Gambit Wielopolskiego” Adama Przechrzty, „Creatio Fantastica 2019, vol. 60, no. 1, ss. 75–96, DOI: 10.5281/zenodo.3597814

88x31 DOI

Powstanie styczniowe, pamięć i historia alternatywna – trajektorie

Dyskusje na ten temat polskich zrywów niepodległościowych pojawiają się cyklicznie, najczęściej w kontekście obchodów rocznic powstań narodowych. Na przestrzeni ostatnich lat głównym zarzewiem sporów stało się powstanie warszawskie, które można uznać za jeden z kluczowych elementów polskiej polityki pamięci po 1989 roku[1]. Zanim jednak urosło ono do takiej rangi, jego funkcję pełniło powstanie styczniowe, które przez całe dekady należało do pamięci organizującej narodową świadomość[2]. W cień zostało usunięte dopiero przez wydarzenia polityczne lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku[3], które zapoczątkowały proces przesuwania się pamięci o styczniowym zrywie ze wzbudzającej emocje pamięci żywej do pamięci-archiwum. Próbą przywrócenia go do debaty publicznej było obchodzone w 2013 roku sto pięćdziesięciolecie insurekcji połączone z kampanią „Styczeń wolności”, organizowaną przez Narodowego Centrum Kultury. Jednym z elementów przedsięwzięcia było wydanie dwóch powieści należących do gatunku historii alternatywnej: Orła bielszego niż gołębica Konrada T. Lewandowskiego oraz Gambitu Wielopolskiego Adama Przechrzty.

Historia alternatywna, mówiąc w dużym skrócie, jest gatunkiem prozy narracyjnej przedstawiającym świat, w którym wydarzenia potoczyły się inaczej niż w aktualnej rzeczywistości. Jedną z jego charakterystycznych cech jest występowanie punktu dywergencji[4], czyli momentu, w którym dochodzi do rozejścia się ścieżek historii rzeczywistej i fikcjonalnej[5]. W obrębie literatury polskiej najczęściej pojawiające się punkty dywergencji to na przykład powstrzymanie chrystianizacji Polski[6], przegrana w wojnie polsko-bolszewickiej[7], a także nawiązanie sojuszu z III Rzeszą bądź usunięcie z historii drugiej wojny światowej[8]. Jak zauważają najważniejsi badacze zajmujący się tym gatunkiem, naukowa refleksja nad historią alternatywną może przynieść niezwykle interesujące wnioski dotyczące historiozofii, religii, kondycji współczesnej kultury czy sposobów, w jakie społeczeństwa postrzegają swoją przeszłość[9]. Jednym z często eksplorowanych sposobów badania historii alternatywnej jest jej interpretacja w kontekście studiów nad pamięcią, a więc za pomocą pojęć takich, jak pamięć zbiorowa, pamięć kulturowa czy miejsce pamięci. Jak zauważa amerykański historyk Gavriel D. Rosenfeld, pamięć (zarówno indywidualna, jak zbiorowa) oraz historie alternatywne sterowane są przez te same mechanizmy psychologiczne: uprzedzenia, lęki, marzenia, potrzebę ucieczki od poczucia winy czy dążenie do rehabilitacji[10]. Co więcej –  podobnie jak pamięć – powieści przedstawiające możliwy, chociaż niezrealizowany przebieg dziejów, mają charakter prezentystyczny, co oznacza, że zawarte w nich wizje przeszłości zdeterminowane są przez teraźniejsze poglądy ich autorów[11], którzy  albo są zadowoleni, że wydarzenia potoczyły się w określony sposób, albo żałują, że nie miały one odmiennego przebiegu, który sprawiłby, że teraźniejszość stałaby się lepsza[12]. Magdalena Górecka, polska badaczka historii alternatywnych, dodaje, że powieści te są „rodzajem pracy wykonywanej na materiale historii i pamięci, sposobem na przepracowywanie przeszłości […], a także związanych z nią mitów (legitymizacja bądź dekonstrukcja)”[13]. Pozwalają one więc zrozumieć nie tylko historię, ale również teraźniejszość i współczesne sposoby konceptualizowania przeszłości[14].

Warto w tym miejscu dodać, że z uwagi na wskazane powyżej związki z pamięcią, historie alternatywne mogą z równym powodzeniem być wykorzystywane jako element polityki pamięci. Socjolog Lech M. Nijakowski w monografii Polska polityka pamięci. Esej socjologiczny zaproponował trzy ujęcia tego terminu. W najszerszym z nich polityka pamięci jest rozumiana jako właściwie każda aktywność podejmowana przez członków społeczności w celu wytworzenia określonego sposobu postrzegania przeszłości. W najwęższym z kolei sensie ogranicza się ona do działań podejmowanych przez instytucje państwowe w celu „usunięcia bądź redefinicji określonych treści pamięci społecznej”[15]. W niniejszym artykule wykorzystywana będzie wykładnia pośrednia, której podstawową zaletą jest możliwość połączenia dwóch wskazanych wyżej skrajności. Politykę pamięci należałoby zatem rozumieć jako:

[…] działania, które jednostka intencjonalnie podejmuje na forum publicznym w celu ugruntowania pamięci zbiorowej obywateli lub jej zmiany. Treść pamięci zbiorowej byłaby czymś, co warunkuje procesy zachodzące w państwie, w tym wybory polityczne. To rozumienie […] wyłącza wszelkie nieświadome, nieintencjonalne działania […]. Ponadto o polityce pamięci można by mówić tylko w odniesieniu do działań adresowanych do społeczeństwa […]. W tym rozumieniu polityka pamięci obejmowałaby publiczne wykłady interpretujące przeszłe wydarzenia, publikacje, szkolnictwo powszechne, manifestacje, odtwarzanie historycznych bitew, wywieszanie flagi za oknem, noszenie w klapie znaczków okolicznościowych itd.[16]

Cechami dystynktywnymi polityki pamięci byłyby więc: intencjonalność, podejmowanie działań skierowanych do społeczeństwa, aktywne ugruntowywanie lub kształcenie określonej pamięci zbiorowej oraz nakierowanie na osiągnięcie wymiernych celów politycznych.

Historie alternatywne, zwłaszcza te wydawane w Polsce, dobrze wpisują się w określony przez Nijakowskiego model polityki pamięci. Po pierwsze tworzona przez nie wizja przeszłości ma zawsze charakter intencjonalny, czego potwierdzenie można znaleźć w dodawanych do powieści posłowiach bądź w wywiadach, w których pisarze komentują swoje decyzje autorskie[17]. Po drugie ich utwory są skierowane do szerokiego grona odbiorców, a ich celem jest ukształtowanie, przeformułowanie bądź utrwalenie określonego sposobu postrzegania przeszłości. Po trzecie pisane przez nich powieści mają niejednokrotnie na celu osiągnięcie pewnego celu politycznego, zwłaszcza w sytuacjach, w których wydawane są przez instytucje państwowe. Doskonałym przykładem jest seria „Zwrotnice czasu” Narodowego Centrum Kultury, którego celem statutowym jest podejmowanie działań na rzecz rozwoju kultury w Polsce oraz podtrzymywanie i upowszechnianie tradycji narodowej i państwowej[18].

Przedmiotem niniejszego artykułu jest analiza dwóch historii alternatywnych, Orła bielszego niż gołębica Konrada T. Lewandowskiego oraz Gambitu Wielopolskiego Adama Przechrzty – opublikowanych właśnie w ramach wspomnianej serii wydawniczej – oraz ich uwikłania w polską politykę pamięci powstania styczniowego. Prezentowane tu rozważania zostaną osadzone nie tylko na płaszczyźnie wskazanych tekstów, lecz także w kontekście otaczającej je kampanii promocyjnej oraz kontekstu kulturowo-społecznego. Jak zauważa bowiem Maria Kobielska:

Przez intencjonalne działanie, którym jest uprawianie polityki pamięci, rozumieć można zarówno samo stworzenie szczególnie ukształtowanego kulturowego urządzenia, jego udostępnianie, jak i towarzyszące mu dodatkowe elementy, takie jak aktywność promocyjna czy krytyczna ­– wielość podmiotów wchodzących w grę sugeruje więc od razu, że badane procesy, nawet związane z jednym tylko tekstem, mają charakter pluralistyczny, mogą prowadzić w wielu kierunkach[19].

Z tego też względu namysł nad polityką pamięci ­– jak i zjawiskiem pamięci jako takiej – powinien przebiegać wielotorowo i uwzględniać wielość aktywności podejmowanych wokół badanego tekstu, ponieważ wszystkie te działania są uwikłane w politykę (lub polityki) pamiętania.

Dalsze rozważania będą w związku z powyższym podzielone na trzy części. W pierwszej zarysowana zostanie polska pamięć zbiorowa powstania styczniowego, związana z nią polityka pamięci oraz kampania Styczeń wolności. Część druga poświęcona będzie interpretacji Gambitu Wielopolskiego Adama Przechrzty, jego kontekstu kulturowego oraz sposobu, w jaki przedstawia on powstanie styczniowe. W części trzeciej te same wątki zostaną przywołane w kontekście Orła bielszego niż gołębica Konrada T. Lewandowskiego. Tak skonstruowana analiza pozwoli na stosunkowo wieloperspektywiczny ogląd zjawiska, jakim jest polityka pamięci powstania styczniowego.

Powstanie styczniowe w polskiej polityce pamięci ­– zarys

Jak już zauważono, powstanie styczniowe było wydarzeniem, które przez dekady organizowało polską tożsamość narodową. Zdaniem Pauliny Małochleb:

Od chwili upadku postanie styczniowe spełniało w kulturze polskiej ważne funkcje symbolizacyjne, toczono o nie spór, sprzeczając się tak naprawdę o wykładnię polskich dziejów, charakter narodowy, drogi rozwoju narodu w przyszłości”[20].

Klęska militarna poniesiona w czasie powstania uświadomiła Polakom nie tylko siłę zaborców, ale również własne słabości[21], a pamięć o bohaterskiej postawie poległych powstańców i surowych represjach miały ogromny wpływ na konsolidację polskiego społeczeństwa[22]. Chociaż w zaborze rosyjskim publiczne wspominanie powstania były surowo zakazane, w autonomicznej Galicji obchodzono kolejne rocznice i dyskutowano na temat jego politycznego znaczenia; przykładowo, dwudziesta piąta rocznica upłynęła pod znakiem rozrachunku z ideami powstania, przeciwko czemu protestowali lwowscy weterani[23]. Z kolei w 1913 roku we Lwowie uroczystości pięćdziesiątego jubileuszu przewidywały między innymi wielką wystawę, związkowy zlot Sokołów polskich, zjazd uczestników insurekcji ze wszystkich zaborów oraz liczne kongresy, akademie i spotkania[24]. W dniu wybuchu powstania w katedrze lwowskiej odbyło się nabożeństwo w intencji Ojczyzny, defilada oraz akademia w pobliskim teatrze, w czasie której przemówienia wygłosili wiceprezydent miasta Tadeusz Rutkowski oraz Ludomir Benedyktowicz, weteran powstania i malarz, którego przemowa oraz wiersz Na odlocie wzbudziły powszechne wzruszenie[25]. Tomasz Pruszak podsumowuje, że obchody w 1913 roku po raz pierwszy nabrały charakteru narodowego święta a nie uroczystości żałobnej[26]. Jak zauważa z kolei Lidia Michalska-Bracha, „przestrzenie pamięci powstania styczniowego współtworzył z jednej strony przekaz generacji 1863 r., pamięć autobiograficzna uczestników wydarzeń […] a z drugiej strony piśmiennictwo historyczne miłośników przeszłości i historyków”[27].

Nic dziwnego, że nowe zgrupowania mające na celu walkę o niepodległość zaczęły odwoływać się do tradycji roku 1863[28], a Józef Piłsudski czynił starania, aby jego żołnierze także poczuli się spadkobiercami powstańców i sam przedstawiał się jako kontynuator tradycji powstania styczniowego[29]. Tradycja ta odnosiła się do całego zespołu emblematów o charakterze narodowym (takich jak np. postaci Kościuszki czy Kilińskiego, wybuch powstania listopadowego, unia polsko-litewska w Horodle czy uroczystości pogrzebowe Katarzyny ze Szrederów Sowińskiej) i, niejednokrotnie, również religijnym[30]. W okresie II Rzeczpospolitej pamięć o powstaniu styczniowym miała, zgodnie z założeniami, służyć jako idea łączącą bardzo różniące się od siebie zabory[31]. Pod wpływem myśli Piłsudskiego zaczęto kształtować specyficzny obraz powstania. Wyparł on pojawiające się wcześniej obrazy klęski, a miejsce krytyki bądź goryczy zajęła interpretacja insurekcji jako wydarzenia, które podtrzymało tożsamość narodową, umożliwiając tym samym odzyskanie niepodległości w 1918 roku[32]. Zgodnie z tą logiką bez upadku powstania i surowych represji nigdy nie doszłoby do wyzwolenia spod panowania zaborców, ponieważ Polacy mogliby pójść na ugodę z Rosją, zatracając swoją tożsamość narodową. Idee te znajdują odbicie w konkretnych działaniach na poziomie państwowym. Jednym z nich był kult weteranów 1963 roku, zapoczątkowany 21 stycznia 1919 roku, kiedy to Józef Piłsudski ogłosił dokument z okazji rocznicy wybuchu powstania styczniowego, wspominający powstańców i wskazujący ich jako godny naśladowania wzór cnót żołnierskich [33]. Kolejne rocznice obchodzono w równie uroczysty sposób. W kalendarzu rocznicowym kluczową rolę odgrywał 22 stycznia, dzień wybuchu powstania, oraz, w nieco mniejszym stopniu, 5 sierpnia, czyli data stracenia członków powstańczego Rządu Narodowego w warszawskiej Cytadeli, która była kojarzona z upadkiem insurekcji i legendą Romualda Traugutta[34].

W okresie powojennym, gdy kolejna władza zaczęła pisać historię Polski na nowo, próbowano włączyć tradycję powstania do polityki pamięci Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, przedstawiając styczniowy zryw nie jako próbę odzyskania niepodległości, a rewolucję społeczną skierowaną przeciwko rządom caratu[35]. Zjawisko to najlepiej obrazują obchody jego setnej rocznicy w 1963 roku, kiedy to organy władzy państwowej podkreślały fakt konfrontacji powstańców z caratem, tworząc wizję powstania jako początku nowej epoki, w której klasa robotnicza podejmuje walkę o wyzwolenie, oraz przedstawiały PRL jako zwieńczenie wysiłków powstańczych[36]. W oficjalnym przemówieniu przewodniczący Rady Państwa, Aleksander Zawadzki, podkreślał ideę radykalizmu społecznego, która według niego legła u podstaw powstania, a także przypominał, że Marks i Engels poparli zryw Polaków[37]. Jak zauważa Michał Chmiel, działania te miały na celu podparcie przekonania o słuszności ustroju socjalistycznego poprzez udowodnienie, że myśl rewolucyjna funkcjonowała w polskim społeczeństwie od XIX wieku, jak również przedstawienie Rosjan jako przyjaciół Polski zarówno w XX wieku, jak i w stuleciu go poprzedzającym[38].

W odpowiedzi na oficjalną politykę państwa pojawiła się „pamięć nieoficjalna”, funkcjonująca w drugim obiegu[39]. Jak zauważa Ewa Tierling-Śledź, w okresie PRL-u narracje na temat powstania styczniowego były swoistą grą z władzą, sposobem na dyskusje na temat teraźniejszych doświadczeń historycznych poprzez odniesienie się do przeszłości[40] i, zarazem, na wyartykułowanie sprzeciwu. Literatura po 1956 roku zaczęła wytwarzać konkurencyjne i subwersywne wobec narracji władzy obrazy przeszłości[41]. Paulina Małochleb w następujący sposób podsumowuje tę sytuację:

Polska powieść o powstaniu styczniowym przez znaczną część swej ewolucji […] dążyła do odzyskania zawłaszczanego przez władzę dyskursu patriotycznego i wyobrażenia przeszłości. Od chwili swych narodzin […] powieść ta próbowała przeciwstawić się jakiejś instytucjonalnej opresji – czy to zaborczej, czy to komunistycznej […] Jednocześnie powieści te wiążą się z kolejnymi fazami przekształcania pamięci o powstaniu: najpierw kreują one wyobrażenie powstania […] później natomiast […] w powieściach podejmuje się refleksje nad obrazem powstania […] Literatura o powstaniu pogrążona jest bowiem w ciągłej ambiwalencji: buduje i rozbija mity, konstruuje pamięć zbiorową i krytycznie ją analizuje, umacnia dyskurs władzy, ale też dąży do jego podmycia[42].

Stopniowe zanikanie tematu powstania styczniowego w najnowszej literaturze Ewa Tierling-Śledź tłumaczy tendencją do odchodzenia od „wielkich narracji” (do których należy insurekcja) i zmierzchem paradygmatu[43]. Podczas gdy w czasie PRL-u wydarzenia powstania styczniowego wciąż były obecne w żywej pamięci, wraz z upadkiem ustroju socjalistycznego styczniowy zryw zaczął przesuwać się do pamięci-archiwum, by funkcjonować na marginesie polskiej pamięci zbiorowej[44].

Okazją do wznowienia dyskusji na temat powstania styczniowego miało być jego stupięćdziesięciolecie. Trzeciego sierpnia 2012 roku Senat Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił kolejny rok Rokiem Powstania Styczniowego. W treści uchwały znalazły się następujące słowa:

Honorując patriotyczne oddanie i szlachetne poświęcenie powstańców styczniowych, spłacamy dług wobec wielu pokoleń Polaków, którzy nie wahali się stanąć do walki w obronie wolności. […] Trudna historia i bolesne doświadczenia były źródłem siły i wytrwałości w walce o niepodległość całych pokoleń Polaków. Legenda i etos Powstania Styczniowego legły u podstaw odrodzonej Polski, a poświęcenia powstańców doprowadziły do odrodzenia naszej państwowości po 123 latach niewoli w 1918 roku. Uchwała Senatu stanowi wyraz najwyższego hołdu poświęceniu i ofierze uczestników tamtych wydarzeń oraz wyraża pielęgnowany do dziś kult odpowiedzialności oraz obowiązku wobec Ojczyzny i Narodu [45].

Powyższa uchwała nie tylko podkreślała znaczenie powstania styczniowego dla polskiej państwowości, ale również zobowiązywała instytucje państwowe do „godnego uczczenia tej doniosłej rocznicy”[46]. Na wezwanie to odpowiedziało między innymi Narodowe Centrum Kultury, organizując kampanię Styczeń wolności, której celem było zachęcenie społeczeństwa (a zwłaszcza młodzieży), do dyskusji o powstaniu i jego długofalowym znaczeniu[47]. Utworzono stronę internetową PowstanieStyczniowe.nck.pl, na której znalazły się kompendium wiedzy na temat insurekcji, artykuły dotyczące najważniejszych postaci, wydarzeń i kulturowego znaczenia styczniowego zrywu, audycje, film dokumentalny, a nawet rapowany utwór poświęcony Romualdowi Trauguttowi[48]. Ważnym elementem kampanii była również publikacja w ramach serii „Zwrotnice czasu” dwóch historii alternatywnych: Gambitu Wielopolskiego Adama Przechrzty oraz Orła bielszego niż gołębica Konrada T. Lewandowskiego. Pozycje te, poprzez opis możliwego przebiegu dziejów w sytuacji, w której do powstania by nie doszło (Gambit Wielopolskiego) lub gdyby było ono zwycięskie (Orzeł bielszy niż gołębica), wpisują się w dyskusję nad sensem narodowych zrywów. Stanowią one doskonały przykład polityki pamięci w działaniu, ponieważ (1) zostały napisane na zamówienie instytucji państwowej, o czym wiadomo dzięki wypowiedziom Lewandowskiego i jego sporze z NCK[49] (o którym będzie jeszcze mowa); (2) skierowano je do szerokiego grona odbiorców, jakim jest polskie społeczeństwo; (3) wpisały się one w dyskusję na temat pamięci zbiorowej powstania styczniowego i wreszcie (4) ukierunkowane były na osiągnięcie celu politycznego w postaci przywrócenie powstania styczniowego do debaty publicznej. Co więcej, obydwaj pisarze próbują w swoich książkach przeforsować określoną wizję i filozofię dziejów (Konrad T. Lewandowski wykazuje tutaj znacznie większy zapał, niż Adam Przechrzta). Recenzje, jakie ukazały się po publikacji powieści, mogą świadczyć o tym, że cele te zostały częściowo osiągnięte.

Gambit Wielopolskiego, czyli cyberpunkowy Wallenrod

Gambit Wielopolskiego Adama Przechrzty należy do powieści, których przynależność do gatunku historii alternatywnej może wzbudzić pewne wątpliwości. W artykule na temat definicji historii alternatywnej, opublikowanym na łamach „Zagadnień Rodzajów Literackich”, zaznaczałam, że jedną z kluczowych cech historii alternatywnych jest umieszczenie czasu akcji w przeszłości bądź, co najwyżej, teraźniejszości pisarza[50]. Akcja Gambitu Wielopolskiego osadzona jest w XXII wieku, odchodzi więc od tego schematu. Jednak pomimo to, że bohaterowie powieści poruszają się w przestrzeni, którą od powstania styczniowego dzielą ponad trzy wieki, to ich poczynania są definiowane przez zryw z 1863 roku. Co więcej, świat Gambitu Wielopolskiego pod względem kulturowym oraz społecznym zatrzymał się w XIX wieku. Choć doszło tu do znaczącego rozwoju technologii, to obyczajowość, mentalność, etykieta czy nawet moda nie wykazują różnic względem tych dziewiętnastowiecznych. I jakkolwiek bohaterowie powieści używają nowoczesnych urządzeń, to uwaga narratora nakierowana jest nie na przyszłość, ale na przeszłość, a konkretnie – powstanie styczniowe i jego konsekwencje. Szczególnie wyraźnie widać to w długich dyskusjach dotyczących styczniowego zrywu i wielokrotnym podkreślaniu przez kolejnych bohaterów, że kształt świata, w którym żyją, wynika z tego, że Wielopolski nie dopuścił do wybuchu powstania. Fakt, że owo niezrealizowane powstanie pozostaje wydarzeniem, na gruncie którego ufundowana jest rzeczywistość Gambitu Wielopolskiego, nieustanne dyskusje bohaterów dotyczące niedoszłej insurekcji, podobieństwo świata XXII wieku do rzeczywistości końca wieku XIX, jak również aluzje do współczesności, pozwalają na czytanie książki Przechrzty jako hybrydy gatunku historii alternatywnej oraz science fiction spod znaku cyberpunku.

Fabuła Gambitu Wielopolskiego zasadza się na pomyśle, zgodnie z którym próby zapobiegnięcia wybuchowi powstania podejmowane przez margrabiego Aleksandra Wielopolskiego zostały zwieńczone sukcesem. W świecie powieści Wielopolski przeprowadził szeroko zakrojoną akcję[51], w wyniku której zamordowano najważniejszych dowódców konspiracji. Usunięcie z historii powstania styczniowego zatrzymało wielkie przemiany społeczne XX stulecia: nie doszło do wewnętrznego osłabienia Rosji spowodowanego insurekcją, więc ani pierwsza, ani druga wojna światowa nigdy nie wybuchły. Na drodze do pojednania społeczeństwa polskiego i rosyjskiego nie stanęły setki ofiar ani surowe represje popowstaniowe, doszło więc do stopniowej normalizacji stosunków między obydwiema nacjami, a znaczenie Polaków zaczęło wzrastać. Chociaż w XXII wieku Polacy stanowią zaledwie osiem procent ludności rosyjskiego imperium, to Duma jest w czterdziestu procentach obsadzona przez osoby polskiego pochodzenia. Wizja Polaków jako ludzi mających realny wpływ na funkcjonowanie Imperium Rosyjskiego, tworzących jego kulturę i tym samym zwiększających jego siłę, została według wszelkiego prawdopodobieństwa zainspirowana słowami prawdziwego Aleksandra Wielopolskiego. W Liście szlachcica polskiego o rzezi galicyjskiej do księcia Metternicha napisał on:

Miast wyczerpywać siły, żebrząc o nasze miejsce na Zachodzie, władni jesteśmy, wracając do siebie, stworzyć naszą przyszłość w regionie przeciwległym i utorować sobie drogę nawet przez wnętrze tego ogromnego imperium. Coraz bardziej bezsilnymi będąc we władaniu losem naszym jako ciało polityczne, jako państwo, władni jesteśmy odnaleźć w nim nowe przeznaczenie jako członek tej samej rasy. Nasz moralny udział powiększyłby bez miary siły imperium. Okrzepłoby ono wewnątrz, lecząc się z tej gorączki, jaką nasze bunty utwierdzały w jego łonie. Wzbogaciłoby się o wszystkie siły umysłowe i moralne naszej rasy, których wpływ na jego losy rychło by się przejawił. Kto wie, czy wewnętrzne udręki społeczności rosyjskiej nie doznałyby kiedyś uspokojenia dzięki owemu stopieniu się z żywiołem polskim[52].

Z treści przytoczonego listu wynika, że jego autorem kierowało przekonanie o tym, iż droga lojalizmu jest rozsądniejsza niż polityka konfrontacji[53]. Powieść Przechrzty rozgrywa się w świecie, w którym przekonania te stały sie rzeczywistością.

Głównym bohaterem Gambitu Wielopolskiego jest Andrzej Czachowski, oficer osobistej gwardii cara Rosji (Sobstwiennyj Jego Imperatorskogo Wieliczestwa Konwoj), Polak, który „nie tylko mówił, ale i myślał po rosyjsku”[54]. Czachowski miał za sobą epizod działalności w konspiracji antyrosyjskiej, który jednak zakończył się demaskacją przez policję. Wtedy właśnie protagonista odwiedził kluczowe dla powieści miejsce – petersburskie Centrum Symulacji Rzeczywistości w którym ukryte były superkomputery mające możliwość obliczania biegu historii. To właśnie z ich kalkulacji Czachowski dowiedział się, że jest „jokerem”, czyli jednostką, która może wpłynąć na bieg dziejów. Wtedy też, po zapoznaniu się z różnymi wariantami historii, doszedł do wniosku, że Polacy powinni współpracować z Rosjanami. Uśmiercenie polskich konspiratorów, jakkolwiek pod względem etycznym nie do przyjęcia, pozwoliło uniknąć tragedii światowych wojen i ocaliło życie tysiącom ludzi. Konsekwencją dalszych opisanych w powieści perypetii jest związek małżeński zawarty pomiędzy Czachowskim a księżniczką Olgą Romanówną, dzięki któremu protagonista zostaje koronowany na cara Rosji. W patetycznym finale, w którym nad głowami carskiej pary pojawia się nowy herb imperium, zawierający nie tylko czarnego, dwugłowego orła, ale również białego orła w koronie, dochodzi do zaskakującego odkrycia. Rosyjski książę Mierkułow (odpowiednik generała Mierkułowa, jednego z realizatorów zbrodni katyńskiej) otwiera podarowaną mu przez Czachowskiego książkę. Jest nią noszący ślady częstego czytania Konrad Wallenrod. Scena ta sugeruje, że bohater, który dotąd wydawał się wiernym, zaskoczonym przez bieg wypadków sługą cara, szczegółowo zaplanował swoje działania, by wniknąć w najwyższe struktury państwa i przejąć władzę nad Rosją.

Jak zaznaczono, fabuła Gambitu Wielopolskiego zanurzona jest w przeszłości. Świadczą o tym nie tylko liczne odniesienia do powstania styczniowego, ale również dziewiętnastowieczne obyczaje i etykieta. Jakub Majmurek, recenzent „Krytyki Politycznej”, trafnie nazywa powieść Przechrzty operetką w wersji high-tech, w której realizowana jest konserwatywna fantazja o technicznej modernizacji bez nowoczesnego stylu myślenia, „bez związanej z nią politycznej i prywatnej emancypacji”[55]. Powieść Przechrzty faktycznie zawiera w sobie cechy charakterystyczne dla operetki, takie jak lekkość fabuły, optymistyczne zakończenie czy miłosne perypetie bohaterów. Operetkowy charakter ma również społeczeństwo Gambitu Wielopolskiego: car jest przedstawiany jako dobrotliwy władca zatroskany o losy swojego państwa, a oficerowie jako honorowi i szlachetni. Wśród arystokracji obowiązuje ściśle określona etykieta, a kobiety są dystyngowanymi damami, które w czasie balów porozumiewają się za pomocą znanej tylko wtajemniczonym mowy wachlarzy.

Anachronizm społeczeństwa rosyjskiego stoi w kontraście z sytuacją społeczno-obyczajową panującą w Eurolandzie, alternatywnym odpowiedniku Unii Europejskiej. Różnice pomiędzy obydwoma krajami przedstawione są w dyskusji pomiędzy Czachowskim a jego kochanką, dziennikarką z Eurolandu, Genevieve Navarrą:

— Dlaczego popieracie taki… nienowoczesny system rządów? I kultywujecie te wszystkie odrębności narodowe. W Eurolandzie dawno już tego nie ma.

­— I jak wiadomo Euroland jest rajem na ziemi ­­­– mruknął ironicznie Czachowski. — Nie tak dawno czytałem artykuł na temat wszechobecnej w Eurolandzie korupcji, a także dominującej pozycji rzekomo nieistniejących grup narodowościowych, takich jak: Niemcy, Anglicy i Francuzi […]

— Pewnie! — parsknęła dziennikarka. — U was korupcji nie uświadczysz!

— Ale nie na taką skalę — zapewnił Czachowski — […] lokalnie korupcja występuje […] jednak nie na najwyższych szczeblach władzy, bo te kontroluje car […] w praktyce wystarczy, że Jego Wysokość nie zaprosi delikwenta na herbatkę z innymi członkami rządu. Da sygnał, że nie uważa go za godnego… Wierz mi, że nie trzeba długo czekać, aby własna partia zmusiła winnego do dymisji. […] Powszechnie wiadomo też, że przyszły imperator od dziecka przygotowywany jest do przejęcia władzy. Realnej władzy, odpowiadającej u was stanowisku prezydenta […] kiedy już zacznie rządzić, obca jest mu większość słabostek, jakim ulegają wasi politycy[56].

Powyższy dialog wyraźnie gloryfikuje carat, co może być zaskakujące dla polskich czytelników, w których pamięci zbiorowej zakorzenił się jego negatywny obraz. Gambit Wielopolskiego tymczasem przedstawia carat jako najlepszy z możliwych ustrojów, w każdym aspekcie przewyższający rodzącą wiele patologii demokrację. Euroland jawi się w przytoczonym fragmencie jako zdegenerowana, skorumpowana i oparta na hipokryzji federacja państw. Podczas gdy w Imperium Rosyjskim pozwala się mniejszościom narodowym, takim jak Polacy czy Gruzini, na kultywowanie tradycji, Euroland ich nie toleruje. Trudno stwierdzić, czy poglądy protagonisty są w tym przypadku wyrazem poglądów autora, jednak tak wyraźna krytyka zdemoralizowanego, opartego na korupcji i unifikującego narody Eurolandu wydaje się wykraczać poza rzeczywistość powieści i odnosić do sytuacji, jaka w 2013 roku panowała w strukturach Unii Europejskiej.

Gambit Wielopolskiego przedstawia też specyficzną realizację polskich marzeń o mocarstwie. Chociaż w powieści Przechrzty Polska nie istnieje, to Polacy wciąż stanowią odrębną grupą narodową, najcenniejszą w całym imperium – zasymilowani Polacy są bowiem elitą intelektualną Rosji. Tereny należące niegdyś do Polski dominują nad resztą kraju również pod względem gospodarczym. Co więcej, Polacy składają się również na siedemdziesiąt procent jokerów wskazanych przez petersburskie Centrum Symulacji Rzeczywistości. Rozsądek wykazywany przez Polaków i brak, jak określa to narrator, „hurrapatriotycznych hasełek”[57] sprawiają, że Rosjanie bez obaw zgadzają się na ustępstwa wobec polskiej mniejszości. Tak więc polska mniejszość może oddziaływać na wiele aspektów polityki Imperium. Dzięki cierpliwości, z jaką Polacy budują swoją pozycję, Czachowskiemu udaje się zostać carem. Jego koronacja stanowi ostateczny dowód wyższości narodu polskiego. W wątkach tych przebrzmiewa wyraźnie przekonanie o ogromnych możliwościach Polaków, które mogą być realizowane tylko pod warunkiem odrzucenia romantycznego paradygmatu zbrojnej walki o niepodległość i skupienia się na dobrze przemyślanych, racjonalnych działaniach.

Kwestią problematyczną pozostaje w powieści polska tożsamość. Ceną, jaką za politykę ugody płacą kolejne pokolenia, jest stopniowe uleganie rusyfikacji i zatracanie narodowej tożsamości. Za przykład może ponownie posłużyć główny bohater. Niektóre fragmenty tekstu sugerują, że ma on w sobie więcej z Rosjanina niż Polaka. Już na pierwszych stronach powieści heterodiegetyczny narrator zauważa, że: „jakaś uparta […] część umysłu […] oficera […] tłumaczyła słowa na polski, choć czynność ta była tyleż płonna, co pozbawiona sensu – Czachowski nie tylko mówił, ale i myślał po rosyjsku”[58]. Kilkanaście stron później rozmawiający z Różyckim Czachowski przyznaje, że język polski „rzeczywiście zanika, ale w sposób naturalny, nikt panu nie broni mówić po polsku”[59]. Tak więc w świecie Gambitu Wielopolskiego Polacy zyskując polityczne wpływy, jednocześnie pozbywają się swojego języka, a zatem jednego z podstawowych budulców tożsamości narodowej. Jest to jednak usprawiedliwione; Czachowski zapewnia Różyckiego, że polityka ugody pozwoliła na uniknięcie biologicznego wyniszczenia narodu polskiego nie tylko w czasie powstania styczniowego, ale również w trakcie innych konfliktów (szczególnie drugiej wojny światowej), które wydarzyłyby się, gdyby wybuchło powstanie styczniowe. Powieść sugeruje więc, że utrata części tożsamości narodowej jest niewielką ceną za uratowanie życia milionów ludzi i pokojowe rozwiązanie sprawy polskiej. Co ciekawe, w powieści pada stwierdzenie, że zgodnie z wyliczeniami petersburskich superkomputerów w „styczniowej” rzeczywistości (czyli tej znanej nam w świecie aktualnym) status języka polskiego byłby taki sam, jak w kontrfaktycznej rzeczywistości powieści, z tą różnicą, że Polacy posługiwaliby się angielskim w miejsce rosyjskiego. Ponownie mamy tu więc do czynienia z krytyką globalizacji i współczesnego świata.

W tym ufundowanym na braku powstania styczniowego świecie rosyjskie władze ukrywają to, że w 1863 roku istniało ryzyko wybuchu insurekcji. Wiedzą o tym tylko wtajemniczeni dygnitarze oraz przeciągnięci na rosyjską stronę jokerzy. Ukrywana jest również wiedza o tym, w jaki sposób Wielopolski zapobiegł zrywowi. Sprawa ta staje się pretekstem do kilku konwersacji pomiędzy Czachowskim a Różyckim, w których powstanie styczniowe zostaje poddane surowej ocenie. Pogląd o jego szkodliwym charakterze jest więc propagowany nie tylko przez ogólną wymowę powieści i całokształt świata przedstawionego, ale również przez niemal podręcznikowe dyskusje protagonistów. Do wiedzy o tym, jak wyglądało powstanie styczniowe i jakie przyniosło konsekwencje, bohaterowie mają dostęp dzięki Centrum Symulacji Rzeczywistości[60]. Wszystkie elementy powieści przekonują, że styczniowy zryw był wydarzeniem nieracjonalnym, bezsensownym, niemal zbrodniczym. W kolejnych rozmowach Czachowski demaskuje mity, które narosłyby wokół insurekcji, gdyby faktycznie do niej doszło:

— Gdzieś tam, w Centrum, w otchłaniach cyberprzestrzeni hoduje się wizje Rosji bez Romanowów i Polski, która przegrała – bo przegrać musiała – powstanie styczniowe. […] I niech mi pan wierzy, są to wizje przerażające. Światowe wojny, masakry cywili, miliony ofiar… I mała – jakże mała! – Polska. Mała terytorium, mała głupotą swoich przywódców, mała gospodarczo[61].

Powyższe słowa, wyraźna aluzja do Polski z początku XXI wieku, są wyrazem niezadowolenia z aktualnego stanu rzeczy, często pojawiającym się w historiach alternatywnych[62]. Krytyce zostaje również poddany brak zmysłu politycznego Polaków, niezbędnego do wyodrębnienia momentu dającego szansę na zdobycie niepodległości:

— Biliście się dzielnie, to wam trzeba przyznać, tylko dlaczego nie wtedy, kiedy mieliście szanse na zwycięstwo?

— Szanse?! — wybuchnął Różycki. — Jakie do licha szanse?!

— A choćby w tysiąc osiemset siódmym, kiedy potężne armie napoleońskie znalazły się w granicach przedrozbiorowej Polski. Masz pojęcie synku, jak bardzo ówczesną sytuację mogło zmienić choćby powstanie na Litwie? Tylko ze Polacy nie chcieli się bić. […] A przełom tysiąc osiemset dwudziestego ósmego i dziewiątego? Większość z naszych wojsk brała wtedy udział w wojnie z Turcją i na zachodzie imperium jedyną liczącą się siłą była Armia Polska i Korpus Litewski. I co? Ano nic: Polacy postanowili się bić dopiero rok później, kiedy sytuacja zmieniła się diametralnie[63].

W powyższej wymianie zdań generał Mierkułow dokonuje ostrej oceny Polaków jako ludzi, którzy nie posiadają jakiegokolwiek wyczucia politycznego. Nieumiejętność racjonalnego oglądu rzeczywistości była powodem organizacją powstań w czasach, w których nie miały one szans powodzenia, oraz bierności w tych chwilach, gdy ogólnonarodowy zryw faktycznie mógłby coś zmienić[64]. Bohaterowie niszczą również mit ogólnonarodowego poparcia niepodległościowych zrywów. Czachowski wręcz kpi z Różyckiego, który jest przekonany, że masowe powstanie w Polsce mogłoby doprowadzić do jej wyzwolenia spod rosyjskiego panowania:

— …Aby powstanie zakończyło się zwycięstwem, musiałoby mieć szerokie poparcie w społeczeństwie. Tymczasem niemal nikt go nie chciał – podobnie jak listopadowego. Nie mogło się także udać bez sprawnej organizacji i współdziałania dowódców – żaden z tych warunków nie został spełniony. […] Masowe powstanie? A któż miał je robić? Ciemne i głupie chłopstwo, które nie za bardzo rozumiało pojęcie narodu polskiego, a już kompletnie nie zamierzało bronić interesów owego narodu? Mieszczaństwo, które chciało jedynie spokojnie żyć i pracować […] a może zajęta gospodarowaniem w swoich majątkach szlachta? Oficerowie? Wolne żarty! Niemal wszyscy z nich byli przeciwko powstaniu…[65]

Również sam kształt fabuły, w której w finale dochodzi do koronacji Polaka na cara i pojawia się nadzieja, że znajdujący się poza granicami Imperium Rosyjskiego Polacy zechcą przesiedlić się na tereny Rosji, wydają się dobitnie przemawiać za tezą o bezsensowności powstania styczniowego. Wymowa Gambitu Wielopolskiego oraz propagowana przez niego wizja polityki pamięci jest więc jednoznaczna: należy odrzucić romantyczny paradygmat zbrojnej walki o niepodległość, a powstaniom trzeba przeciwstawić politykę racjonalną, opartą na logicznych przesłankach.

Podsumowując, historia alternatywna Przechrzty przedstawia surową krytykę decyzji o podjęciu walki z zaborcą. W Gambicie Wielopolskiego powstanie jawi się jako czyn bezsensowny (bo nieposiadający poparcia społecznego), nieracjonalny (wybucha w nieodpowiednim momencie) i szkodliwy dla narodu polskiego (gdyż prowadzący do wyniszczenia jego elity). Na dowódcach insurekcji ciążyła odpowiedzialność nie tylko za losy Polski, ale również całego świata, ponieważ okazuje się ono jednym z czynników, które doprowadziły do upadku imperium oraz pierwszej i drugiej wojny światowej.

Takie spojrzenie na powstanie styczniowe niesie za sobą również rehabilitację postaci Aleksandra Wielopolskiego. W pamięci zbiorowej Polaków przetrwał obraz margrabiego jako zdrajcy narodu. Przekonania te mają swoje źródło jeszcze w opiniach mu współczesnych, którzy nie potrafili zaakceptować jego polityki[66]. Oceny historyków są również w przeważającej mierze negatywne. Jerzy Łojek, autor Kalendarza historycznego, pisał w rozdziałach poświęconych powstaniu styczniowemu, iż Wielopolski był człowiekiem, który „odegrał jedną z najtragiczniejszych i najszkodliwszych ról w dziejach sprawy polskiej XIX wieku”[67]. Stwierdza również, że konsekwencją działań margrabiego było oddanie całego kraju, wraz ze wszystkimi warstwami społecznymi, „na pastwę przemocy rosyjskiej, w imię zjednoczenia na zawsze sprawy polskiej z imperializmem rosyjskim”[68]. Współcześnie, jak uważa Potrzuski, sposób osądu postaci margrabiego zależy w znacznej części od przekonań oceniającego dotyczących pryncypiów, jakimi powinna kierować się polityka[69]. Jedni postrzegają Wielopolskiego jako zaślepionego ideą panslawizmu zdrajcę narodu, podczas gdy inni usprawiedliwiają jego działania twierdząc, że powstanie styczniowe było wydarzeniem bezsensownym, które należało powstrzymać[70]. Gambit Wielopolskiego pokazuje przeprowadzoną przez Wielopolskiego akcję jako działanie co prawda nieetyczne, lecz uzasadnione potrzebą powstrzymania rozlewu krwi i ratowania reform, które udało się w Polsce wprowadzić dzięki współpracy z zaborcą. Jak twierdzi Czachowski, Wielopolski „zapewnił Polsce dobrobyt i pokój na niemal trzysta lat”[71]. Przedstawia on margrabiego jako rozsądnego, chłodnego polityka, który dobrze przemyślał swoje postępowanie, nie dając się zaślepić emocjom i wyrzutom sumienia.

Przechrzta kreuje powstanie styczniowe na jedno z najważniejszych – o ile nie najważniejsze – wydarzenie w historii Polski i świata. W kontekście okoliczności, w jakich powieść ta została wydana, uznać można, że był to zabieg obliczony na przypomnienie opinii publicznej powstania styczniowego i ożywienie dyskusji na jego temat. Zabieg ten częściowo się udał, ponieważ odzew ze strony fanów fantastyki był w gruncie rzeczy pozytywny. O tym, że powieść została doceniona, świadczy Srebrne Wyróżnienie przyznane jej przez kapitułę Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. W entuzjastycznych recenzjach czy krótkich wypowiedziach na portalach kulturalnych doceniano przede wszystkim przeciwstawienie się heroicznemu mitowi, który narósł wokół powstania styczniowego. Powieść ta z pewnością posiada jedną z istotnych cech historii alternatywnych, jaką jest wytrącanie czytelników ze stereotypowego i deterministycznego postrzegania historii.

Orzeł bielszy niż gołębica: głęboki sens powstania styczniowego

W powieści Konrada T. Lewandowskiego, podobnie jak w Gambicie Wielopolskiego, głównym problemem jest ocena powstania styczniowego oraz jego znaczenia dla późniejszej historii Polski. Akcja Orła bielszego niż gołębica oddala się od punktu dywergencji w niewielkim stopniu, ponieważ powieść rozpoczyna się w 1866 roku, trzy lata po spektakularnym sukcesie powstania styczniowego. Czytelnik poznaje losy Polski z perspektywy porucznika Edwarda Starosławskiego, żarliwego patrioty, absolwenta paryskiej szkoły kontrwywiadu. Okazuje się, że zwycięstwo było możliwe dzięki cudownemu wynalazkowi Ignacego Łukasiewicza, twardochodowi, czyli machinie stanowiącej skrzyżowaniem lokomotywy z czołgiem, napędzanej ropą i wodą utlenioną. Wolnością cieszyć może się jednak tylko Królestwo Polskie, ponieważ tereny Galicji okazały się niemożliwe do zajęcia nawet przez twardochody. Triumf Polaków jest niemniej niezaprzeczalny. Na Zachodzie wynalazek Lukasiewicza wzbudza powszechne zainteresowanie, a do polskiej armii masowo rekrutują się Francuzi, Anglicy czy Amerykanie, bowiem epizod służby w polskim wojsku staje się na zachodnich salonach powodem do dumy.

Główny bohater przybywa do świętującej trzecią rocznicę zwycięstwa Warszawy i z dumą podziwia osiągnięcia polskiej myśli technicznej. Szybko jednak zdaje sobie sprawę, że znajdująca się obecnie pod przewodnictwem Romualda Traugutta i Emilii Plater Polska musi zmierzyć się z licznymi problemami: niepokojami społecznymi, niepewną pozycją na arenie międzynarodowej, protestami ze strony władz Watykanu, uważających twardochody za diabelski wynalazek, ciągłym zagrożeniem ze strony Rosji i zalewem cudzoziemskich szpiegów, których celem jest wykradzenie planów quasi-czołgów. Edward Starosławski dostaje awans na adiutanta samego Traugutta i wśród licznych perypetii poznaje najwybitniejszych ludzi swojej epoki, takich jak Zygmunt Wróblewski, Karol Olszewski i ksiądz Stanisław Brzóska. Zostaje również jednym z najbliższych współpracowników Traugutta i Plater. Od tego pierwszego odbiera lekcję patriotyzmu, od drugiej – politycznego pragmatyzmu.

Niestety okazuje się, że dzięki działalności szpiegów Rosjanie zdobywają plany budowy twardochodów i przygotowują własne modele, które stają się dla Polaków śmiertelnym zagrożeniem. Tymczasem jeden z pracujących dla Polski naukowców, James Clerk Maxwell, zainspirowany równaniami autystycznego chłopca Daniela Tesli (brata słynnego Nikoli Tesli), dochodzi do wniosku, że możliwe jest kontaktowanie się z równoległymi światami, w których historia potoczyła się w innym kierunku. Buduje więc urządzenie umożliwiające przejście do alternatywnej rzeczywistości. Okazuje się, że „obok-Polska”, do której bohaterom udaje się przedostać, jest niczym innym, jak znanym czytelnikowi z autopsji światem, w którym Polska przegrała powstanie styczniowe, a twardochody nigdy nie zostały wynalezione. Nadzieje Traugutta na ściągnięcie posiłków z równoległego świata okazują się płonne, więc przywódca podejmuje drastyczny krok. Jako że przyszłość, jaka czeka Polskę w świecie twardochodów jest tragiczna, Traugutt decyduje się na połączenie go z „obok-Polską”, która ma po latach odzyskać niepodległość. Powieść kończy się przebudzeniem Edwarda Starosławskiego w nowej rzeczywistości historycznej i symboliczną sceną, w której zapewnia swą brzemienną żonę, że Rosjanie nigdy nie zdołają pokonać Polaków.

W utworze Konrada T. Lewandowskiego zwraca uwagę stylizacja na dziewiętnastowieczną powieść, obejmująca język narracji, sposób wypowiadania się bohaterów i ich zachowanie. Rzeczywistość diegetyczna jest maksymalnie uprawdopodobniona, dużo miejsca zajmują opisy sytuacji politycznej, jak również charakterystyka twardochodów, które wydają się możliwe do stworzenia w realiach XIX wieku. Wrażenie to nie jest bezzasadne; jak przekonuje Paweł Korzeniowski w dołączonym do Orła bielszego niż gołębica artykule Rozwój techniki militarnej w połowie XIX wieku, wiele zastosowanych przez Lewandowskiego rozwiązań technicznych nie tylko nosi znamiona prawdopodobieństwa, ale zostało w tym czasie faktycznie opracowanych – tyle że nie w Polsce, a w innych częściach Europy oraz świata[72]. W wywiadzie opublikowanym na łamach internetowego wydania Przeglądu technicznego Lewandowski zaznacza również, że:

Cała autorska koncepcja Orła bielszego niż gołębica (o ile autor ma coś do gadania) polegała na maksymalnej zgodności realiów historycznych i technicznych. Twardochody naprawdę można było wtedy zbudować, trzeba było tylko i aż wpaść na taki pomysł. Pędnia Łukasiewicza to nowy rodzaj silnika parowo-spalinowego, mój własny wynalazek, który mógłbym serio zgłosić do opatentowania. Jako inżynier chemik policzyłem sobie nawet jego podstawowe parametry. Zależało mi aby czytelnik Orła… miał doskonałe złudzenie przeniesienia do innej rzeczywistości[73].

W tym miejscu zaznaczyć trzeba, że wynalezione przez Łukasińskiego twardochody mają swój udział w odwróceniu biegu dziejów, nie są one jednak jego podstawową przyczyną. W powieści trudno jest określić dokładny punkt dywergencji. Oczywiście główną różnicą w stosunku do rzeczywistej historii jest zwycięstwo Polski w powstaniu styczniowym, niemnej pomimo to, że właśnie ta zmiana jest w narracji najbardziej akcentowana, to wydaje się, że nie jest ona katalizatorem, a jedynie skutkiem dwóch innych zmian w biegu wydarzeń.

Pierwszą istotną różnicą, o której właściwie się w powieści nie mówi, ale która rzutuje na całą fabułę, jest fakt, że Emilii Plater udaje się przeżyć do 1866 roku. Lewandowski skomentował to w sposób następujący:

Ta zmiana sama się narzucała. Dlaczego młoda i silna dziewczyna miałaby nie przeżyć zapalenia płuc? To naprawdę mało prawdopodobny przypadek, że Emilia Plater zmarła. Powinna się znaleźć na emigracji, spiskować z karbonariuszami i Garibaldim, a po trzydziestu latach jako niebywale zasłużona i szanowana persona znaleźć się w ścisłej elicie Rządu Narodowego[74].

O tym, że Emilia Plater przeżyła, zdecydował więc przypadek. Jest on jednak brzemienny w skutki. Po upadku powstania listopadowego Plater udała się do Francji, z której natychmiast powróciła po wybuchu powstania styczniowego, by wziąć udział w walkach i pomóc w obraniu priorytetów politycznych Rządu Narodowego. Przyjechawszy do Warszawy, rozstrzygnęła toczący się między Langiewiczem a Mierosławskim spór o stanowisko dyktatora i zaproponowała na nie Romualda Traugutta, traktowanego przez resztę spiskowców podejrzliwie ze względu na jego przeszłość w rosyjskiej armii. Zadecydowała też o porzuceniu planów budowy „kosowozów” Mierosławskiego i przeforsowała twardochody Łukasiewicza. Jak komentuje narrator powieści, „przykro było myśleć, jak ułożyłyby się wewnętrzne stosunki w łonie Rządu Narodowego oraz Sztabu Generalnego, gdyby nie jej perswazja, legenda i powaga wieku”[75]. Emilia Plater odgrywa więc niebagatelną rolę zarówno w czasie powstania, jak i po nim. Jej osiągnięcia są na tyle duże, że pokonanie przez nią choroby po powstaniu listopadowym należy uznać za właściwy punkt rozejścia się prawdziwej i alternatywnej historii. Oczywiście nawet przy pomocy Plater powstanie styczniowe nie miałoby szans na zwycięstwo, gdyby nie twardochody Ignacego Łukasiewicza. To właśnie dzięki tym potężnym machinom, wyprodukowanym przez Polaków w ścisłej tajemnicy, doszło do radykalnej zmiany biegu historii – bez nich triumf polskiego oręża byłby niemożliwy. Przedstawione powyżej przykłady wyraźnie więc wskazują, że w kontekście powieści Lewandowskiego nie można wskazać na powstanie styczniowe jako point of divergence (POD). Jakkolwiek jest ono główną osią fabuły, to wyniknęło z dwóch innych zmian w biegu dziejów. Powieść Lewandowskiego w ten sposób zdaje się zawierać dwa punkty dywergencji.

W dużej części historii alternatywnych głównym motorem zmiany biegu dziejów są wybitne jednostki. Orzeł bielszy niż gołębica sceptycznie podchodzi do przekonania o wpływie ludzi na historię. Chociaż Plater i Łukasiewicz doprowadzają do zmiany przebiegu zdarzeń, to ich wysiłki nie wystarczają do jego trwałego przekształcenia. Jak zauważa Jakub Majmurek:

Orła bielszego od gołębicy można więc czytać jako – niekoniecznie świadome – przekroczenie fantazji fundującej całą serię Zwrotnice Czasu. Fantazji, że wystarczy jeden genialny mąż stanu, jedna szczęśliwa decyzja, jedna wygrana bitwa czy wyprzedzający swoją epokę wynalazek, by historia wyglądała zupełnie inaczej, a Polska swoje klęski mogła przekuć w sukcesy[76].

Spostrzeżenie to jest jak najbardziej właściwe. Jakkolwiek dzięki Emilii Plater i twardochodom Łukasiewicza Polacy z sukcesem przeprowadzają styczniową insurekcję, to okazuje się, że w niedalekiej przyszłości i tak jest im pisana klęska w starciu z siłami Imperium Rosyjskiego. Dzięki zdradzie polskiej pisarki Elizy Łupińskiej[77], Rosjanie zdobywają bowiem plany pędni Łukasiewicza i przy pomocy amerykańskiego uczonego Johna Ericssona konstruują własny nad-twadochód, swą potęgą przewyższający wszystko, co udało się stworzyć polskim konstruktorom. Okazuje się więc, że konsekwencją zwycięstwa w powstaniu styczniowym jest mobilizacja sił rosyjskich. Romuald Traugutt opowiada Edwardowi o swoich prognozach, w których przyszłość Polski maluje się w czarnych barwach:

[…] zapewne odeprzemy nową ofensywę za rok. […] Jednak nie mamy szansy wygrać z Rosją wojny na wyczerpanie. Car Aleksander dobrze to wie. On i wszystkie europejskie siły chcą zrobić z Królestwa odstraszający przykład. Sam papież dał na to przyzwolenie. Pius IX napisał mi, że zgangrenowany członek Kościoła Powszechnego trzeba amputować, nawet jeśli tym członkiem okazuje się cały naród. Samo stłumienie naszego powstania już zaborcom nie wystarczy. Oni teraz nie tylko państwo polskie chcą wymazać z mapy, ale wytępić ten naród. […] Aż staniemy się narodem przeklętym, aż żaden Polak nie będzie śmiał się przyznać, że jest Polakiem, po równo ze strachu przed przemocą ziemską i potępieniem wiecznym. Chcą nas zetrzeć w proch, ciała i dusze. […] Dzisiaj nam się powiodło. Wątpię jednak, abyśmy zdołali przetrwać pięć najbliższych lat[78].

Przewidywania Traugutta pokazują tragiczne reperkusje, z jakimi będą musieli zmierzyć się Polacy pomimo zwycięstwa w powstaniu. Są one o wiele większe niż te, które zostały poniesione wskutek upadku insurekcji, gdyż zakładają całkowite wyniszczenie państwa i narodu. Naczelnik jest jedną z niewielu osób mających świadomość, w jak tragicznej sytuacji znalazł się kraj. Dzięki wiadomościom zdobytym przez zwiadowców badających historię „obok-Polski”, Traugutt dowiaduje się, że w tej rzeczywistości – pomimo upadku powstania styczniowego – Polakom w końcu udało się odzyskać niepodległość. Paradoksalnie więc, gdy na szalę położy się całkowite wyniszczenie narodu przez Rosjan po początkowym sukcesie powstania styczniowego oraz ofiary poniesione wskutek jego upadku, okazuje się, że z punktu widzenia interesów Polski korzystniejsze jest przegranie niż wygranie powstania. Dlatego też Traugutt decyduje o powstrzymaniu biegu dziejów swojego świata i połączeniu go z historią obok-Polski, tak, aby stała się ona jedyną możliwą rzeczywistością.

Traugutt w pełni świadomie decyduje się na poświęcenie swego życia w imię dobra ojczyzny. W gazecie, którą jego zwiadowcy przywieźli z roku 1921, widać zdjęcie Piłsudskiego wręczającego odznaczenia weteranom powstania styczniowego na stokach Cytadeli Warszawskiej. To ostatecznie przekonuje Naczelnika o słuszności decyzji o połączeniu obydwu rzeczywistości, chociaż nie widzi on bezpośredniego związku pomiędzy swoją śmiercią a odzyskaniem niepodległości w 1918 roku. Będąc jednak pewnym, że związek ten istnieje, nie ma wątpliwości, jak należy postąpić[79]. Jak zauważa Magdalena Górecka:

Postać Traugutta skupia w sobie wszelkie psychologiczne motywacje, wahania powstańczych przywódców. Heroiczna postawa o romantycznym rodowodzie, patriotyczna duma, imperatyw walki o niepodległość zostają przeciwstawione pragmatyzmowi, traktowaniu życia ludzkiego i obywateli jako wartości nadrzędnej[80].

Traugutt rzeczywiście łączy w sobie wartości, które wydają się przeciwstawne: pragmatyzm, patriotyzm oraz głębokie poczucie odpowiedzialności za losy ojczyzny. W Orle bielszym niż gołębica jest on przedstawiony jako wielka osobowość oraz wytrawny polityk, który dobro swojego państwa stawia ponad wszystko.

W świecie Orła bielszego niż gołębica patriotyzm stanowi największą wartość. Uwidacznia to przede wszystkim wątek konfliktu Polski z resztą chrześcijańskiego świata. Papież Pius IX, otrzymawszy wiadomość o wydzielanym przez twardochody „czarcim zapachu” (będącym wynikiem spalania nafty w napędzie), chce obłożyć Polskę interdyktem. W odpowiedzi Polacy przedstawiają postulat schizmy i utworzenia polskiego kościoła narodowego. Jego czołowym zwolennikiem jest ksiądz Stanisław Brzóska. Wobec ataków ze strony Watykanu dochodzi do sytuacji, w której, jak mówi Lipski, współpracownik Starosławskiego, „przyszło nam wybierać, czym wolimy być bardziej, Polakami czy katolikami”[81]. Wybór ten, chociaż bolesny dla bohaterów, jest jednak oczywisty – sprawę narodową należy przedłożyć nad politykę Stolicy Apostolskiej. Posłuszeństwo papieżowi wypowiada jako pierwszy ksiądz Brzóska, poświęcając wyruszające do bitwy twardochody. Gest ten oznacza ostateczną decyzję o ustanowieniu narodowego Kościoła. Fakt ten przypieczętowuje prezentacja znaku kościoła polskokatolickiego:

Był to krzyż podobny do prawosławnego, z dodatkową poprzeczką u dołu, na której u stóp Chrystusa ukrzyżowano Orła Białego w Koronie. Na poprzeczce obok rozpiętego godła Polski siedziała gołębica symbolizująca Ducha Świętego. Zdaniem niektórych Orzeł był bielszy od Niej, i nie chodziło bynajmniej o kolorystykę, lecz symbol.[82]

Fakt, że orzeł jest przedstawiony jako bielszy niż gołębica oznacza wyższość idei narodowej nad chrześcijańskimi wartościami.

Postawy księdza Brzóski i Romualda Traugutta, tak do siebie podobne, przynoszą jednocześnie zawoalowaną ocenę powstania styczniowego. Podczas gdy Gambit Wielopolskiego Przechrzty przedstawiał je jako zbrodnię wobec narodu, Orzeł bielszy niż gołębica ukazuje głęboki sens insurekcji, zgodnie z którym poświęcenie życia w zbrojnej walce o niepodległość jest jedyną rozsądną decyzją, jaką Polacy mogli podjąć. W powieści Lewandowskiego wielokrotnie mówi się o istocie rozsądku, a decyzja Traugutta o poświęceniu się w imię miłości do ojczyzny jest uargumentowana w taki sposób, że rzeczywiście może przekonać czytelnika, iż ofiara powstania styczniowego była jedynym logicznym rozwiązaniem sytuacji, w jakiej stanęła Polska w 1863 roku.

Wykorzystanie konwencji historii alternatywnej dodatkowo wzmacnia tezę o słuszności idei powstańczej[83]. Lewandowski twierdzi, że sukces powstania wiązałby się z tragicznymi reperkusjami, ponieważ byłby to sukces krótkotrwały. Niepodległa Polska nie miałaby szans na przetrwanie, nawet gdyby w procesie jej tworzenia brały udział najwybitniejsze jednostki. Ani zasłużeni dowódcy, ani czołowi naukowcy nie byliby w stanie utrzymać polskiej niepodległości w obliczu potęgi Imperium Rosyjskiego i ówczesnego układu sił na arenie międzynarodowej – żadne z zachodnich państw, z Francją włącznie, nie miało interesu we wspieraniu Polaków. Zwycięstwo powstania wiązałoby się więc z zaostrzeniem konfliktu z Rosją i doprowadziłoby do wyniszczenia polskiej ludności. Z kolei upadek powstania styczniowego, śmierć Traugutta i innych powstańców uniemożliwiły normalizację stosunków polsko-rosyjskich, podtrzymały ufundowaną na poczuciu głębokiej krzywdy tożsamość narodową, co sprawiło, że w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość. Powstanie styczniowe nie było więc wynikiem zaślepienia i zapalczywości polskiej młodzieży, zrywem, który nie miał prawa się udać i przyniósł więcej strat niż zysków. Przeciwnie, było aktem narodowego poświęcenia w imię wyższej wartości, jaką jest wolność przyszłych pokoleń. Tworząc taką, a nie inną wizję historii, Konrad T. Lewandowski opowiada się za interpretacją powstania styczniowego jako wydarzenia o głębokim, symbolicznym znaczeniu.

Sposób przedstawienia powstania styczniowego w powieści jest zbieżny z poglądami autora, o czym możemy się dowiedzieć dzięki wywiadowi Twardochodem do powstania:

Jestem fanem powstania styczniowego. Fascynowało mnie ono, odkąd sięgam pamięcią. Mam ogromny sentyment i szacunek do weteranów 1863 r., spacerujących ulicami przedwojennej Warszawy. […] To byli prawdziwi zwycięzcy! Zawsze czułem w postaniu styczniowym jakąś wielkość i tajemnicę, instynktownie nie zgadzałem się z opiniami, że było ono zbędne. Nigdy też nie uważałem, że było klęską. Wręcz przeciwnie, było sukcesem, aczkolwiek nie natychmiastowym. Na dłużą metę, dzięki powstaniu styczniowemu wygraliśmy wszystko co było do wygrania i co chcieliśmy wygrać. […] Jesteśmy przyzwyczajeni do szybkich, doraźnych sukcesów, a brak takowych uważamy za porażkę. Powstanie styczniowe uświadamia nam, że na owoce naszej pracy i walki trzeba czasem poczekać nie kilka, lecz kilkadziesiąt lat[84].

Wywiad ten pozwala stwierdzić, że chociaż Lewandowski napisał swoją historię alternatywną powstania styczniowego na zamówienie Narodowego Centrum Kultury, to przedstawiona w niej polityka pamięci pozostaje w zgodzie z jego osobistymi poglądami.

Zaangażowanie Lewandowskiego w tworzenie Orła bielszego niż gołębica widać również w sposobie wydania powieści. Na oklejce czytelnik znajduje pieczołowicie przygotowane przekroje i rzuty twardochodów Łukasiewicza oraz ich rosyjskiego odpowiednika. Do książki dołączone są także biogramy najważniejszych postaci związanych z powstaniem styczniowym, jak również specjalnie zredagowana strona z „Tygodnika Ilustrowanego” z 22 stycznia 1864 roku, opisująca triumf twardochodów i przyjazd Jamesa Clarka Maxwella do Warszawy. Elementy te uatrakcyjniają i uprawdopodabniają świat przedstawiony. Ponadto w serwisie YouTube można znaleźć spot promocyjny, w którym znajdują się sceny nawiązujące do fabuły powieści[85]. Co ciekawe, dodatki te są okrojoną wersję projektu, który Lewandowski wiązał z wydaniem Orła bielszego niż gołębica. Miał on obejmować nie tylko książkę, ale również film reklamowy w wersjach 2D i 3D dla TVP i YouTube, model twardochodu do sklejania, kolorowy album z przekrojami oraz grę strategiczną. Autor zaproponował więc serię produktów wpisującą się w jego wizję polityki pamięci powstania styczniowego. Zaangażował w pracę całą rzeszę podwykonawców, jednak wkrótce okazało się, że kierownictwo NCK, które początkowo patrzyło na sprawę przychylnie, zaczęło utrudniać realizację projektu, a książka ukazała się w nakładzie jedynie pięciuset egzemplarzy. Lewandowski przypisuje takie postępowanie władz Centrum zmianie atmosfery politycznej i sygnałowi od władz państwa, że szum wokół rocznicy postania styczniowego nie jest wskazany[86]. Cała sytuacja pokazuje wyraźnie, że projekt upamiętnienia powstania styczniowego prowadzony przez NCK był uwikłany w skomplikowaną sieć politycznych zależności.

Dwie wizje powstania: podsumowanie

Zarówno Gambit Wielopolskiego Adama Przechrzty, jak i Orzeł bielszy niż gołębica Konrada T. Lewandowskiego są silnie osadzone w polskim kontekście kulturowo-politycznym. Obydwie powieści przedstawiają alternatywne dzieje powstania styczniowego, angażując się tym samym w dyskusje nad sensem polskich zrywów niepodległościowych, polską tożsamością narodową i polityką (czy też może politykami) pamięci. Powieści te są jednocześnie bardzo różne. Gambit Wielopolskiego przedstawia bardzo surową ocenę powstania i jego dowódców i jednoznacznie opowiada się za wallenrodyczną strategią ostrożnego wnikania w struktury przeciwnika, by w odpowiednim momencie przejąć kontrolę. Ponadto Adam Przechrzta wykorzystuje kostium historii alternatywnej do krytyki teraźniejszości, pokazując, że świat, w którym żyjemy, wbrew pozorom nie różniłby się tak bardzo od tego, który mógłby powstać w wyniku usunięcia powstania styczniowego z historii, a może byłby nawet lepszy. Z kolei Orzeł bielszy niż gołębica jest apologią polskich walk o niepodległość. Przedstawienie alternatywnej wersji dziejów, w której Polska wygrywa powstanie styczniowe i wskutek tego znajduje się w jeszcze bardziej dramatycznej sytuacji niż po jego upadku, umacnia tezę o słuszności zrywu. Nie tylko zresztą tego styczniowego – ideę tę można rozszerzyć na całą tradycję powstańczą. Z powodzeniem można zastosować ją również do oceny powstania warszawskiego, o którą toczą się obecnie spory.

Ccelem kampanii NCK było przywrócenie powstania styczniowego do pamięci żywej. Trudno powiedzieć, w jakim stopniu go osiągnięto; zarówno Gambit Wielopolskiego jak i Orzeł bielszy niż gołębica zostały wydane w stosunkowo niewielkim nakładzie i chociaż doczekały się recenzji i dyskusji, to wydaje się, że nie wywarły one ani trwałego, ani długofalowego wpływu na ożywienie pamięci o powstaniu. Gdyby plany Lewandowskiego związane ze stworzeniem linii produktów odnoszących się do jego książki zostały zrealizowane, być może byłoby inaczej. Nie jest również wykluczone, że brak powszechnej debaty nad prezentowanymi przez obydwie książkami historiozofiami powstania świadczy o normalizacji powstania styczniowego w polskiej pamięci. Zaprzeczanie jego sensowności, jak ma to miejsce w powieści Przechrzty, nie wywołuje oburzenia, stając się ciekawym eksperymentem intelektualnym.

Co jednak istotne – być może nawet najważniejsze – zarówno Gambit Wielopolskiego, jak i Orzeł bielszy niż gołębica pozwalają czytelnikom na zrozumienie dramatycznych wyborów, przed którymi stawali dowódcy powstań. Pokazują bieg dziejów w sposób dynamiczny, w momencie, w którym staje się on historią i prezentują możliwe rozwiązania sytuacji. W ten sposób historie alternatywne wytrącają swoich czytelników z deterministycznego postrzegania historii, wskazując, że oprócz tego, co w rzeczywistości się wydarzyło, istniało jeszcze wiele innych możliwości. Tym samym wzbogacają one wiedzę historyczną czytelnika i prowokują do samodzielnego myślenia.

 


[1] Zob. Maria Kobielska, Polska kultura pamięci w XXI wieku: dominanty, Warszawa: Wydawnictwo IBL PAN 2016.

[2] Zob. Paulina Małochleb, Przepisywanie historii. Powstanie styczniowe w powieści polskiej w perspektywie pamięci kulturowej, Warszawa: Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej 2014, s. 7.

[3] Tamże, s.7.

[4] Z angielskiego point of divergence, często skracanego do formy POD.

[5] Więcej na temat definicji i cech gatunkowych historii alternatywnej można znaleźć w: Magdalena Wąsowicz, Historie alternatywne w literaturze polskiej: tematyka, typologia funkcja, „Zagadnienia Rodzajów Literackich” 2016, nr LIX, z. 2, ss. 93-105, Natalia Lemann, Historia alternatywna, w: Słownik rodzajów i gatunków literackich, red. Grzegorz Gazda, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN 2012 oraz Tomasz Węcławiak, Historia historii nierówna — kilka uwag o definicji historii alternatywnej, „Podteksty”, nr 2 (10), http://podteksty.amu. edu.pl/podteksty/?action=dynamic&nr=11&dzial=4&id=254 [dostęp: 7 stycznia 2015].

[6] Zob. Marcin Marchwiński, Wierni Bogom. Zaginione dziedzictwo, Szczecin: Triglav 2015; Katarzyna Berenika Miszczuk, Szeptucha, Warszawa: WAB 2017; Tejże, Noc Kupały, Warszawa: WAB 2016; Tejże, Żerca, Warszawa: WAB 2017; Konrad T. Lewandowski, Wysłanniczka Bogini, w: tegoż, Utopie, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury 2014.

[7] Zob. Edmund Ligocki, Gdyby pod Radzyminem, w: Śniąc o potędze, red. Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury 2012; Jacek Dukaj, Xavras Wyżryn, w: tegoż, Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe, Kraków: Wydawnictwo Literackie 2016; Marcin Wolski, Jedna przegrana bitwa, Poznań: Zysk i s-ka 2013.

[8] Zob. m.in. Maciej Lepianka, I w następnym dniu, Warszawa: „Czarcie Żebro” 1997; Marcin Ciszewski, http://www.1939.com.pl, Warszawa; Grójec: Wydawnictwo SOL 2008; Piotr Bojarski, Kryptonim Posen, Poznań : Media Rodzina; Tegoż, Rache znaczy Zemsta, Media Rodzina 2013; Marcin Wolski, Wallenrod, Poznań: Zysk i s-ka 2012; Tegoż, Mocarstwo, Poznań: Zysk i s-ka 2012; Maciej Parowski, Burza. Ucieczka z Warszawy ’40, Poznań: Zysk i s-ka 2013; Adam Pietrasiewicz, Wojciech Bogaczyk, Powroty, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury 2013.

[9] Zob. Gavriel D. Rosenfeld, The World Hitler Never Made: Alternate History and the Memory of Nazism, Cambridge: Cambridge University Press 2005; Catherine Gallagher, Telling It Like It Wasn’t: The Counterfactual Imagination in History and Fiction, Chicago and London: The University of Chicago Press 2018; Natalia Lemann, Historie alternatywne i sreampunk w literaturze. Archipelagi badawczo-interpretacyjne, Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 2019.

[10] Gavriel D. Rosenfeld, Why Do We Ask „What If?” Reflections on the Function of Alternate History, „History and Theory”2002, vol. 41, no. 4, s. 93.

[11] Tamże.

[12] Gavriel D. Rosenfeld, The World Hitler…, s. 10.

[13]Magdalena Górecka, Narodowe imaginarium. Historie alternatywne jako obszar artykułowania pamięci kulturowej (szkic metodologiczny), „Acta Humana” 2014, nr 5, s. 44.

[14]Magdalena Górecka, Polityczne afiliacje fantastyki: historie alternatywne jako dyskurs ideologiczny, „Literaturoznawstwo” 2012-2013, nr 1–2 (6- 7), s. 198.

[15] Lech M. Nijakowski, Polska polityka pamięci. Esej socjologiczny, Warszawa: Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne 2008, s. 44.

[16] L. M. Nijakowski, msc.cyt.

[17] Doskonałym przykładem może być tutaj pisarz i publicysta Marcin Wolski. Jego historie alternatywne, jak sam stwierdza, pisane są według sienkiewiczowskiej formuły „ku pokrzepieniu serc”. Zob. Marcin Wolski, Samoocena, online: Niezalezna.pl, http://niezalezna.pl/10703-samoocena [dostęp: 30.11.2019]. Więcej na temat tej metody pisarskiej Marcin Wolskiego pisałam w: Magdalena Wąsowicz, Historia i fantazja. O „Jednej przegranej bitwie” Marcina Wolskiego, „Maska” 2016, nr 30, ss. 99-109.

[18] Zob. Narodowe Centrum Kultury. O NCK, online: https://www.nck.pl/instytucja/o-nck [dostęp: 30.11.2019].

[19] M. Kobielska, dz. cyt., s. 27.

[20] P. Małochleb, dz.cyt., s. 7.

[21] Anna Eliza Markert, Gloria victis. Tradycje powstania styczniowego w drugiej Rzeczypospolitej, Pruszków: Oficyna Wydawnicza „Ajaks” 2004, s. 7

[22] Zob. Magdalena Górecka, Historie alternatywne w konwencji steampunk i cyberpunk – wariacje na temat powstania styczniowego w powieściach Konrada T. Lewandowskiego i Adama Przechrzty, „Acta Humana” 2013, nr 4, s. 39.

[23] Lidia Michalska-Bracha, Powstanie styczniowe – przestrzenie pamięci w XIX-XX wieku, w: Powstanie styczniowe w pamięci zbiorowej, red. Aganieszka Kawalec, Jerzy Kuzicki, Rzeszów: Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego 2017, s. 31.

[24]Tomasz Adam Pruszak, Polski Barbizończyk. Losy i dzieło Ludomira Benedyktowicza, Warszawa: Wydawnictwo Neriton 2013, ss. 175-176.

[25] Tamże, s. 178.

[26] Tamże, s. 176.

[27] L. Michalska-Bracha, Powstanie styczniowe – przestrzenie pamięci…, s. 32

[28] A. E. Markert, dz. cyt., s. 17.

[29] Tamże, s.18.

[30]Lidia Michalska-Bracha, Powstanie styczniowe w pamięci zbiorowej społeczeństwa polskiego w okresie zaborów, Kielce: Wydawnictwo Akademii Świętokrzyskiej 2003, s. 21.

[31] Szerzej na ten temat zob. A. E. Markert, dz. cyt.

[32] P. Małochleb, dz. cyt., s.37.

[33] Marcin Wasilewski, Powstańcy styczniowi w II Rzeczypospolitej, w: Powstanie styczniowe. Motywy. Walka. Dziedzictwo, red. Antoni Maziarz, Warszawa: Wydawnictwo DiG 2014, ss. 165-166.

[34] L. Michalska-Bracha, Powstanie styczniowe – przestrzenie pamięci…, dz. cyt., s. 30.

[35] P. Małochleb, dz. cyt., s. 38.

[36] Zob. Michał Chmiel, Setna rocznica wybuchu powstania styczniowego w opinii oficjalnych organów prasowych PRL, w: Powstanie styczniowe. Motywy. Walka. Dziedzictwo, red. Antoni Maziarz, Warszawa: Wydawnictwo DiG 2014.

[37] Tamże, s. 187.

[38] Tamże, s. 189.

[39] L. Michalska-Bracha, Powstanie styczniowe – przestrzenie pamięci…, dz. cyt., s. 37.

[40]Ewa Tierling-Śledź, Gra (z) historią. Powstanie styczniowe w prozie polskiej po 1945 roku, Szczecin: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego 2013, ss. 249–250.

[41] P. Małochleb, dz. cyt., s. 438.

[42] Tamże, s. 10.

[43] E. Tierling-Śledź, dz. cyt. s. 250.

[44] P. Małochleb, dz. cyt., s. 10.

[45] Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 3 sierpnia 2012 ustanawiająca rok 2013 Rokiem Powstania Styczniowego, w: ISAP–Internetowy System Aktów Prawnych, http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WMP20120000588 [dostęp: 10 października 2019].

[46] Tamże.

[47] Zob. Narodowe Centrum Kultury, Powstanie styczniowe. O kampanii, http://powstaniestyczniowe.nck.pl/?page_id=41 [dostęp 10 października 2019].

[48] Piosenka dostępna jest na kanale Narodowego Centrum Kultury w serwisie Youtube: Narodowe Centrum Kultury, Duże Pe – 1863 Pytania (Tribute to Traugutt), online: https://www.youtube.com/watch?v=Nu4jg37uFjM, [dostęp: 10 października 2019].

[49] Zob. Konrad T. Lewandowski, Biurokraci z NCK niszczą dorobek artystów, rozm. przep. Kordian Kuczma, online: https://archiwum.gf24.pl/biurokraci-z-nck-niszcza-dorobek-artystow [dostęp: 30.11.2019].

[50] M. Wąsowicz, Historie alternatywne w literaturze polskiej, dz. cyt., s. 95.

[51] Tytułowy gambit jest ruchem w szachach, polegającym na poświęceniu mniej ważnej figury dla osiągnięcia zwycięstwa.

[52] Za: Kamil Potrzuski, Jak Pan to robi, Wasza Ekscelencjo, że po każdej nienawidzą Cię stronie? Aleksander Wielopolski i jego kariera polityczna, online: http://styczniowe.dziennikipowstania.pl/jak-pan-to-robi-wasza-ekscelencjo-ze-po-kazdej-nienawidza-cie-stronie-aleksander-wielopolski-i-jego-dzialalnosc-polityczna/ [dostęp: 30.11.2019].

[53]Tamże.

[54] Adam Przechrzta, Gambit Wielopolskiego, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury 2013, s. 17.

[55] Jakub Majmurek, Dwie fantazje styczniowe, online: http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/czytaj-dalej/20130123/dwie-fantazje-styczniowe [dostęp: 30.11.2019].

[56] A. Przechrzta, dz.cyt., s. 136.

[57]Tamże, s. 254.

[58] Tamże, s. 17.

[59] Tamże, s. 39.

[60] Przechrzta wykorzystuje tutaj chwyt double-blind what if, polegający na tym, że bohater żyjący w historii alternatywnej ma dostęp do tej faktycznej, bądź też snuje wizje dotyczące odmiennego przebiegu wydarzeń będące tak naprawdę opisem prawdziwej historii. Zob. M. Górecka, Historie alternatywne w konwencji…, dz. cyt., s. 41.

[61]A. Przechrzta, dz. cyt., s. 30.

[62] Zob. G. Rosenfeld, dz. cyt.

[63]A. Przechrzta, dz. cyt., s. 213.

[64] Warto zaznaczyć na marginesie, że słowa generała Mierkułowa są wyraźnie inspirowane diagnozami Jerzego Łojka, który w swoim Kalendarzu historycznym przeprowadził niemal identyczny wywód. Zob. Jerzy Łojek, Kalendarz historyczny. Polemiczna historia Polski, Warszawa: „Alfa-Wero” 1994, s. 339.

[65]A. Przechrzta, dz. cyt., s. 25.

[66] Zob. K. Potrzuski, dz. cyt.

[67] J. Łojek, dz. cyt., s. 325.

[68] Tamże, s. 337.

[69] K. Potrzuski, dz. cyt.

[70] Tamże.

[71] A. Przechrzta, dz. cyt., s. 40.

[72] Paweł Korzeniowski, Rozwój techniki militarnej w połowie XIX wieku, w: Konrad T. Lewandowski, Orzeł bielszy niż gołębica, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury 2013, s. 398.

[73] Konrad T. Lewandowski, Twardochodem do powstania, rozm. przepr. Michał Smętek, online: http://arch.przeglad-techniczny.pl/indexe45a.html?option=com_content&view=article&Itemid=44&id=1687 [dostęp: 30.11.2019].

[74] Tamże.

[75] Tegoż, Orzeł bielszy niż gołębica, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury 2013, s. 117.

[76] J. Majmurek, dz. cyt.

[77]Eliza Łupińska to oczywiście alternatywny odpowiednik Elizy Orzeszkowej. W pierwotnej wersji powieści występowała ona pod właściwym nazwiskiem, ale ze względu na naciski wydawcy – który domagał się zmian w fabule w obawie przed pozwem ze strony spadkobierców Orzeszkowej – Lewandowski zadecydował o przemianowaniu swojej bohaterki na Łupińską właśnie. Pomimo tego zabiegu zawarta w powieści charakterystyka pisarki pozwala się czytelnikowi dość łatwo domyślić się, o kogo w rzeczywistości chodzi. Więcej na ten temat: Konrad T. Lewandowski, Małość, żałość, obojętność, czyli biurokratyczny sen o kulturze, online: Czego nie uświadczysz w prasie papierowej. Blog Michała Smętka, https://michalsmetek.blogspot.com/2015/06/maosc-zaosc-obojetnosc-czyli.html?fbclid=IwAR0ea20EU0XBTD_Nyykv5B3B8d7jSIaQJkzE_IUlTFOTyFFyxw83h70uRNA [dostęp: 30.11.2019].

[78] Tamże, s. 373.

[79] Warto w tym miejscu zauważyć, że postawa Romualda Traugutta z powieści Lewandowskiego jest nadzwyczaj podobna do postawy protagonisty mikropowieści Jacka Dukaja Xavras Wyżryn (również należącej do gatunku historii alternatywnej). Podobieństwo to świadczy jednak nie tyle o tym, że Lewandowski wzorował się na Dukaju, ile o trwałości tego typu postaw w polskiej kulturze.

[80] M. Górecka, Historie alternatywne w konwencji steampunk…, dz. cyt., s. 42.

[81] K.T. Lewandowski, Orzeł bielszy niż.., dz. cyt., s. 171.

[82] Tamże, s. 236

[83] M. Górecka, Historie alternatywne w konwencji steampunk…, s. 43.

[84] K.T. Lewandowski, Twardochodem do…

[85]Narodowe Centrum Kultury, NCK „Zwrotnice czasu. Historie alternatywne” – Spot książki „Orzeł bielszy niż gołębica”, online: YouTube.com, https://www.youtube.com/watch?v=yhK1IOy267Q [dostęp: 12 października 2019].

[86] Cała sprawa została opisana ze szczegółami przez Konrada T. Lewandowskiego w poście na fanpage’u autora na portalu Facebook. Treść postu została później przytoczona na blogu Michała Smętka: Konrad T. Lewandowski, Małość, żałość, obojętność…, dz. cyt.

References

Chmiel Michał, Setna rocznica wybuchu powstania styczniowego w opinii oficjalnych organów prasowych PRL, w: Powstanie styczniowe. Motywy. Walka. Dziedzictwo, red. Antoni Maziarz, Warszawa: Wydawnictwo DiG 2014.

Gallagher Catherine, Telling It Like It Wasn’t: The Counterfactual Imagination in History and Fiction, Chicago and London: The University of Chicago Press 2018.

Górecka Magdalena, Polityczne afiliacje fantastyki: historie alternatywne jako dyskurs ideologiczny, „Literaturoznawstwo” 2012–2013, nr 1–2 (6–7), ss. 195–207.

Górecka Magdalena, Historie alternatywne w konwencji steampunk i cyberpunk – wariacje na temat powstania styczniowego w powieściach Konrada T. Lewandowskiego i Adama Przechrzty, „Acta Humana” 2013, nr 4, ss. 37–48.

Górecka Magdalena, Narodowe imaginarium. Historie alternatywne jako obszar artykułowania pamięci kulturowej (szkic metodologiczny), „Acta Humana” 2014, nr 5, ss. 37–49.

Kobielska Maria, Polska kultura pamięci w XXI wieku: dominanty, Warszawa: Instytut Badań Literackich PAN Wydawnictwo 2016.

Korzeniowski Paweł, Rozwój techniki militarnej w połowie XIX wieku, w: Konrad T. Lewandowski, Orzeł bielszy niż gołębica, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury 2013, ss. 398–409.

Lemann Natalia, Historia alternatywna, w: Słownik rodzajów i gatunków literackich, red. Grzegorz Gazda, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN 2012.

Lemann Natalia, Historie alternatywne i steampunk w literaturze. Archipelagi badawczo-interpretacyjne, Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 2019.

Lewandowski Konrad T., Orzeł bielszy niż gołębica, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury 2013.

Lewandowski Konrad T., Małość, żałość, obojętność, czyli biurokratyczny sen o kulturze, online: Czego nie uświadczysz w prasie papierowej. Blog Michała Smętka, https://michalsmetek.blogspot.com/2015/06/maosc-zaosc-obojetnosc-czyli.html [dostęp: 30.11.2019].

Lewandowski Konrad T., Twardochodem do powstania, rozm. przepr. Michał Smętek, online: http://arch.przeglad-techniczny.pl/indexe45a.html?option=com_content&view=article&Itemid=44&id=1687 [dostęp: 30.11.2019].

Lewandowski Konrad T., Biurokraci z NCK niszczą dorobek artystów, rozm. przep. Kordian Kuczma, online: http://www.gf24.pl/24601/biurokraci-z-nck-niszcza-dorobek-artystów [dostęp: 30.11.2019].

Łojek Jerzy, Kalendarz historyczny. Polemiczna historia Polski, Warszawa: „Alfa-Wero” 1994.

Majmurek Jakub, Dwie fantazje styczniowe, online: http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/czytaj-dalej/20130123/dwie-fantazje-styczniowe [dostęp: 30.11.2019].

Małochleb Paulina, Przepisywanie historii. Powstanie styczniowe w powieści polskiej w perspektywie pamięci kulturowej, Warszawa: Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej 2014.

Markert Anna Eliza, Gloria victis. Tradycje powstania styczniowego w drugiej Rzeczypospolitej, Pruszków: Oficyna Wydawnicza „Ajaks” 2004.

Michalska-Bracha Lidia, Powstanie styczniowe w pamięci zbiorowej społeczeństwa polskiego w okresie zaborów, Kielce: Wydawnictwo Akademii Świętokrzyskiej 2003.

Michalska-Bracha Lidia, Powstanie styczniowe – przestrzenie pamięci w XIX-XX wieku, w: Powstanie styczniowe w pamięci zbiorowej, red. Agnieszka Kawalec, Jerzy Kuzicki, Rzeszów: Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego 2017, ss. 24–38.

Narodowe Centrum Kultury. O NCK, online: https://www.nck.pl/instytucja/o-nck [dostęp: 30.11.2019].

Narodowe Centrum Kultury. Powstanie styczniowe. O kampanii, online: http://powstaniestyczniowe.nck.pl/?page_id=41 [dostęp: 30.11.2019].

Narodowe Centrum Kultury. Duże Pe – 1863 Pytania (Tribute to Traugutt), online: https://www.youtube.com/watch?v=Nu4jg37uFjM, [dostęp: 30.11.2019].

Nijakowski Lech M., Polska polityka pamięci. Esej socjologiczny, Warszawa: Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne 2008.

Potrzuski Kamil, Jak Pan to robi, Wasza Ekscelencjo, że po każdej nienawidzą Cię stronie? Aleksander Wielopolski i jego kariera polityczna, online: Dzienniki Powstania http://styczniowe.dziennikipowstania.pl/jak-pan-to-robi-wasza-ekscelencjo-ze-po-kazdej-nienawidza-cie-stronie-aleksander-wielopolski-i-jego-dzialalnosc-polityczna/ [dostęp: 30.11.2019].

Pruszak Tomasz Adam, Polski Barbizończyk. Losy i dzieło Ludomira Benedyktowicza, Warszawa: Wydawnictwo Neriton 2013.

Przechrzta Adam, Gambit Wielopolskiego, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury 2013.

Rosenfeld Gavriel D., Dlaczego pytamy „Co by było, gdyby…?”. Uwagi na temat funkcji historii alternatywnej, przekł. Magdalena Wąsowicz, „Creatio Fantastica” 2019, nr 60, ss. 7–24.

Rosenfeld Gavriel D., The World Hitler Never Made: Alternate History and the Memory of Nazism, Cambridge: Cambridge University Press 2005.

Tierling-Śledź Ewa, Gra (z) historią. Powstanie styczniowe w prozie polskiej po 1945 roku, Szczecin: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego 2013.

Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 3 sierpnia 2012 ustanawiająca rok 2013 Rokiem Powstania Styczniowego, online: http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WMP20120000588 [dostęp: 30.11.2019].

Wasilewski Marcin, Powstańcy styczniowi w II Rzeczypospolitej, w: Powstanie styczniowe. Motywy. Walka. Dziedzictwo, red. Antoni Maziarz, Warszawa: Wydawnictwo DiG 2014, ss. 165–166.

Wąsowicz Magdalena, Historia i fantazja. O „Jednej przegranej bitwie” Marcina Wolskiego, „Maska” 2016, nr 30, ss. 99–109.

Wąsowicz Magdalena, Historie alternatywne w literaturze polskiej: tematyka, typologia funkcja, „Zagadnienia Rodzajów Literackich” 2016, t. LIX, nr 2, ss. 93–105.

Węcławiak Tomasz, Historia historii nierówna — kilka uwag o definicji historii alternatywnej, „Podteksty”, nr 2 (10), online: http://podteksty.amu. edu.pl/podteksty/?action=dynamic&nr=11&dzial=4&id=254 [dostęp: 30.11.2019].

Wolski Marcin, Samoocena, online: Niezalezna.pl, http://niezalezna.pl/10703-samoocena [dostęp: 30.11.2019].

„Zwrotnice czasu. Historie alternatywne” – Spot książki „Orzeł bielszy niż gołębica”, online: YouTube.com, https://www.youtube.com/watch?v=yhK1IOy267Q [dostęp: 30.11..2019].